Filed under Korea Południowa, Koreańska kultura by Jacek Wachowiak on 27 stycznia 2012 at 07:55
one comment
K-pop
Zainspirowany krótką, lecz nadzwyczaj gorącą dyskusją na temat zdolności muzycznych Koreańczyków odbytą na jednym z blogów postanowiłem napisać kilka słów na temat koreańskiej kultury masowej. Hallyu, czyli inaczej Koreańska Fala, to termin oznaczający rosnącą w świecie popularność koreańskiej kultury. Popularność ta jest raczej jednak efektem agresywnej reklamy i globalnego marketingu, niż jej oryginalności, wdzięku i głębi intelektualnej.
Dziś na pierwszy ogień pójdzie K-pop. Charakteryzująca się banalnością, wtórnością, prostotą tekstów, a nawet plagiatem koreańska muzyka popularna jakością niewiele wybija się ponad rosyjskie disco-polo. Swoją siłę opiera jednak na wyjątkowo dziś skutecznych atrybutach – półnagich i atrakcyjnych lolitkach, na widok których krew męskiej populacji Korei szybciej w żyłach krąży, oraz zniewieściałych młodzieńcach, których kosmetyki i akcesoria do makijażu wypełniają połowę przestrzeni szkolnych toreb.

Kara
W Korei mężczyźni ze wszystkich grup wiekowych nie ukrywają swojej fascynacji żeńskimi zespołami muzycznymi. Ba, mają o czym dyskutować w pracy podczas przerw na posiłek oraz co oglądać na ekranach smartfonów w długiej drodze z biura do domu. Dla wielu z nich dyskusja o podboju kolejnego kraju przez zespoły Generation Girls lub Kara wydaje się być całym sensem i istotą życia i wszechrzeczy. Tak wielu z nich rozmowę ze mną zaczyna od pytania czy lubię K-Pop. Odpowiedź negatywna szokuje ich nie mniej niż mnie ich nieznajomość The Rolling Stones, U2 czy Bruce’a Springsteen’a. No, ale ci w końcu nie mogą równać się z Deszczem (Rain) czy Super Junior, gdyż najwyższej klasy muzykę zapewnić może wyłącznie wykonawca koreański, a w muzyce czy kinematografii jak wiadomo każdemu Koreańczykowi najważniejszym kryterium jakości jest kraj pochodzenia wykonawcy.

Super Junior
K-pop i Hallyu w ogóle, wydaje się na dzień dzisiejszy stanowić priorytet polityki zagranicznej Republiki Korei. Koreański rząd z charakterystyczną dla Korei determinacją i energią partycypuje w promocji Hallyu w świecie. Cóż, świat odkrył piękno i oryginalność kultur chińskiej i japońskiej, pomimo tego, że kraje te nie bardzo były zainteresowane ich eksportem i promocją. Koreańska kultura odkryła się światu sama, wyraźnie dając do zrozumienia, że cała jest do wzięcia, a jednak wciąż niewielu było nią zainteresowanych. Należało więc dopomóc ludzkości odnaleźć to, czego poszukiwaniem przez tysiąclecia była zajęta – szczęście i radość. Nie wszyscy jednak wydają się rozumieć na czym istota szczęścia polega. W zeszłym roku w Tokio parę tysięcy Japończyków wzięło udział w marszu protestu przeciwko coraz -ich zdaniem- agresywniejszej obecności Hallyu w japońskich mediach. Protesty organizowane były również na Tajwanie oraz Chinach. Przeciwko różnym aspektom koreańskiej natrętności swoje niezadowolenie wyrażały również media w innych krajach azjatyckich. Nie, koreańskiej kultury się nie odkrywa tak jak odkrywa się skandynawskie kryminały i muzykę rockową, irańską kinematografię, współczesną literaturę japońską czy chilijskie winiarstwo. Z nią, czy tego się chce czy nie, pewnego dnia człowiek się budzi. A że niestety współczesna kultura koreańska nie ma wiele do zaoferowania poza semi-erotycznymi tańcami nastolatków i powalającymi banalnością i infantylnością telenowelami, promuje się to co ma się akurat do zaoferowania. Jakże tragiczne jest również to, że tak wtórne gnioty promują w Korei również te instytucje, które historycznie związane były z propagowaniem kultury elitarnej – szkoły. Należy jednak zrozumieć, że proceder ten jest wyrazem desperacji związanej ze świadomością autentycznej w świecie popularności kultur dwóch potężnych sąsiadów Korei – Japonii i Chin, a jakże bolesnego pominięcia koreańskiej.
Całe jednak szczęście, że pomimo podobnego temperamentu do islamistów, Koreańczycy używają legalnych, choć niewątpliwie często kontrowersyjnych i nieetycznych metod marketingowych (zamiast samolotów pasażerskich i bomb domowej roboty) oraz że Konstytucja Republiki Korei gwarantuje obywatelom wolność słowa i swobody obywatelskie. W przeciwnym razie Hallyu jako oficjalna religia byłoby obowiązkowym i jedynym przedmiotem wykładanym w szkołach, a mój wpis zapewne ostatnim na tym blogu, a może i w życiu.
Filed under Jeju, Korea Południowa by Jacek Wachowiak on 12 listopada 2011 at 11:02
no comments
Szwajcarska fundacja New7Wonders (New Wonders of Nature) ogłosiła zwycięzców konkursu na 7 Nowych Cudów Natury. Do konkursu zgłoszonych zostało 440 lokalizacji, spośród których 28 zakwalifikowało się do ścisłego finału. Pośród nich znalazły się m.in. Wielkie Jeziora Mazurskie oraz koreańska wyspa Jeju (wyspa wiatrów, kobiet i kamieni, jak zwą ja Koreańczycy). Dziś, po ponad 3 latach oczekiwania szwajcarska fundacja ogłosiła listę zwycięzców, a wśród nich, zlokalizowaną w odległości 130 km na południowy wschód od wybrzeży Korei wulkaniczną wyspę Jeju.

Wyspa Jeju
Niezaprzeczalnie, w pozbawionej większych uroków górzystej Południowej Korei, Jeju jest pewnym wyjątkiem od reguły. Ze swoją kulturą rożną od koreańskiej, subtropikalnym klimatem i roślinnością, atrakcyjnymi turystycznie lokalizacjami, wyluzowanym i swobodnym stylem życia (w porównaniu z kontynentalną Koreą), gajami pomarańczowymi i mandarynkowymi, malowniczymi plażami, księżycowym krajobrazem, polami golfowymi, oryginalną kuchnią, spokojną architekturą i otwartymi ludźmi nie tylko przyciąga tysiące turystów z innych regionów Korei, ale jest też jedną z największych dum Koreańczyków i bezsprzecznie zasługuje na wyróżnienie jako najciekawszy region Korei Południowej. Jednakże, ze wszystkimi swoimi atrakcjami i urokami Jeju w żadnej mierze nie zasługuje na tak zaszczytne wyróżnienie, jakim wydaje się być miejsce pośród 7 cudów natury i tylko bardziej lub mniej pokrętne marketingowe chwyty, medialny szum i mobilizacja zasobów ludzkich w samej Korei mogą tłumaczyć wybór tej wyspy na cud świata. Obecność tej wyspy, przy jednoczesnym odrzuceniu miejsc tak popularnych, oryginalnie przepięknych, niebywale atrakcyjnych i jedynych w swoim rodzaju jak Wyspy Galapagos, Wielki Kanion Kolorado, Wielka Rafa Koralowa, Kilimandżaro, Malediwy, Zatoka Milforda i wiele, wiele innych zakrawa na parodię i jest jednym wielkim skandalem.
Kontrowersje związane z New7Wonders rozpoczęły się na długo przed ogłoszeniem finałowej 28-ki. W swojej kampanii reklamowej New7Wonders informowała początkowo o nawiązaniu partnerstwa przy organizacji projektu z Biurem Współpracy Partnerskiej przy ONZ (UNOP), czemu jednak zaprzeczyła notka prasowa Biura.
Jeszcze więcej kontrowersji wzbudziły płatności związane ze współpracą finalistów z fundacją. Każde zgłoszenie należało poprzeć 200 dolarowym banknotem. Opłata wydaje się niewielka, jednakże z czasem okazało się iż to tylko czubek góry lodowej. Przykładowo, po zakwalifikowaniu wyspy Komodo do finałowej 28-ki prasa indonezyjska poinformowała, że organizatorzy projektu zażądali od przedstawicieli wyspy 10 milionów dolarów opłaty licencyjnej, oraz 47 milionów dolarów za możliwość zorganizowania u siebie ceremonii finałowej. Wcześniej Malediwy poinformowały o ogromnym zaskoczeniu jakie wywołały finansowe żądania fundacji New7Wonders. Opłaty sponsoringowe i licencyjne uszczupliłyby ten wyspiarski kraj o przeszło 3 miliony dolarów. Oburzenia działaniami fundacji i kreowaniem się na autorytety jej przedstawicieli nie krył Gordon Oliver, były burmistrz Kapsztadu, miasta, którego pobliska Góra Stołowa znalazła się również w ścisłej czołówce.

Wyspa Jeju
Które kraje zdecydowały się na finansową współpracę z fundacją pozostaje tajemnicą, jak również to jak taka współpraca mogła wpłynąć na końcowy wynik głosowania, biorąc w szczególności pod uwagę fakt braku przejrzystych procedur internetowego i telefonicznego głosowania oraz przepływów finansowych fundacji.
Filed under Bez kategorii, Korea Południowa by Jacek Wachowiak on 26 października 2011 at 14:17
2 comments
Zdrowie psychiczne to jedna z dziedzin, która w szczególności przyciąga moje zainteresowanie, a Korea to prawdziwy raj dla miłośników nauki zajmującej się badaniem procesów psychicznych człowieka. Jedna z tych przypadłości których w Korei nie wydaje się brakować to zaburzenia lękowe. Każdy człowiek uważa pewne rzeczy, zwierzęta lub sytuacje za nieprzyjemne, problem pojawia się jednak wtedy, gdy kontaktom z tymi przedmiotami, istotami czy zdarzeniami towarzyszy paniczny i irracjonalny strach. Tak więc fobia to irracjonalny lęk, który jest czymś więcej niż irytacją, niechęcią czy zdegustowaniem. O fobii mówimy wtedy, kiedy lęk przekracza umiarkowany poziom zamieniając się w panikę (np. ludzie dostają mdłości, krzyczą lub mdleją ze strachu). Istnieje wiele rodzajów fobii, a fakt, że się cierpi na jedną z nich nie czyni nikogo chorym psychicznie. Można się od fobii uwolnić, ale może ona także towarzyszyć komuś przez całe życie. Poniżej przedstawiam listę kilku szczególnie charakterystycznych fobii w Korei Południowej.
ZOOFOBIA
czyli strach przed czworonogami
Miłośnikom zwierząt nie zawsze łatwo przychodzi uwierzyć, że są osoby na świecie które panicznie boją się kontaktów z czteronożnymi stworzeniami. Istnieje jednakże pewna grupa ludzi odczuwająca intensywny przed nimi lęk. Cześć z tych osób odczuwa strach w stosunku do wybranych gatunków zwierząt np. węży czy myszy, ale niektórzy chorobliwie boja się kontaktów z jakimikolwiek przedstawicielami świata fauny. To co jednak w Polsce i większości krajów zachodnich jest raczej zjawiskiem sporadycznym, w Korei posiada znacznie szerszy wymiar. Spacer ulicą z moim psem rasy Maltańczyk, czyli rasy należącej do grupy psów małych i nieagresywnych, wskazuje na to iż pewna grupa Koreańczyków panicznie reaguje na widok zbliżającego się zwierzęcia. Symptomy narastającej paniki (stres, odbijające się na twarzy przerażenie i strach, widoczna potrzeba schronienia lub ucieczki ) stają się aż nadto widoczne. W przypadku niektórych osób, głównie dzieci i kobiet, reakcja jest tak gwałtowna, że czasami krzyczą ze strachu i biorą nogi za pas, całą nadzieję na przeżycie upatrując we własnych nogach. Nasza sąsiadka przeraźliwie krzycząc wskoczyła na kuchenny stół, kiedy wchodząc do pokoju przypadkowo uwolniłem chwilowo w nim odizolowanego na czas jej wizyty psa (bestię w jej mniemaniu). Biedak widząc po raz pierwszy w swoim psim życiu dziwnie podrygującego i popiskującego człowieka na stole zaczął ujadać niemiłosiernie, co zapewne tylko utwierdziło sąsiadkę w przekonaniu że Stwórca podarował jej drugie życie, pozwalając przeżyć ten niespodziewany atak potwora z Seulu. Kiedy na ulicach Kioto usłyszałem panicznie krzyczące na widok przechodzących jeleni dzieci, domyśliłem się ze może to być grupa turystów z Korei. Intuicja mnie nie zawiodła. Odganiający zaskoczone zwierzęta mężczyzna uspokajał rodzinę w dobrze mi znanym języku.
Zlęknieni ludzie najczęściej za powód swoich uprzędzeń do czworonogów wymieniają niebezpieczeństwo pogryzienia, jednakże przyciśnięci do ściany jakoś nie bardzo potrafią sobie przypomnieć znaną sobie a pogryzioną przez zwierzę osobę. Postawy kulturowe, czyli zakodowane w kulturze lęki przed zwierzętami, oraz naśladownictwo są niewątpliwie głównymi przyczynami irracjonalnych zachowań zarówno dorosłych jak i dzieci. Na plus zaznaczyć trzeba, iż zauważyć można ostatnimi czasy zdecydowany wzrost popularności ras psów do towarzystwa, co zapewne w niedalekiej przyszłości powinno zaowocować pozytywnymi zmianami w mentalności Koreańczyków.

ANUPTAFOBIA
czyli strach przed samotnością
Badania przeprowadzone przez koreańskich naukowców wykazały, że rosnąca grupa kobiet w Korei decyduje się podjąć wszelkie możliwe kroki, by przyciągnąć uwagę płci przeciwnej, a powodem tego jest obawa przed osamotnieniem. Badacze przez 6 miesięcy uganiali się z kwestionariuszami i dyktafonem za samotnymi kobietami robiącymi zakupy w centrach handlowych Lotte i stwierdzili, iż aż do 70% z nich zostało dotkniętych anuptafobią.
Kobiety, które zdecydowały się wziąć udział w badaniu odpowiadały na m.in. poniższe pytania:
- Dlaczego ubrała się pani tak wytwornie na zakupy w supermarkecie?
- Jakie czynniki spowodowały, iż zdecydowała się pani wydać 10 tysięcy dolarów na torebkę?
- Dlaczego w tak mroźny dzień postanowiła pani założyć minispódniczkę?
Badacze przeanalizowali nagrane odpowiedzi i stwierdzili, że strach przed samotnością jest przyczyną irracjonalnych zachowań tych kobiet, które nie tylko wydają ogromne sumy pieniędzy na odzież, ale także na najróżniejszego typu zabiegi medycyny estetycznej. Na ich słabościach żerują specjaliści (i nie tylko) chirurgi plastycznej, którzy otwierają coraz to nowe kliniki, oferując coraz to bardziej wymyślne zabiegi. Chirurgia plastyczna czaszki to ostatni krzyk mody. Ta niewątpliwie niełatwa procedura chirurgiczna stała się tak popularna, że panie niekiedy są zmuszone czekać przez kilka miesięcy zanim zostaną poddane zabiegowi. Jedna z kobiet oczekujących na swoją kolej stwierdziła, iż zależy jej bardzo na zmniejszeniu rozmiarów głowy, oraz powiększeniu biustu (zabieg, który niektóre kliniki podejmują się zrobić za darmo w przypadku opłacenia zabiegu chirurgicznego czaszki), gdyż pragnie aby jej mężem został lekarz medycyny, a nawet przedstawiciele tego zawodu nie będą potrafili oprzeć się jej urokowi gdy już uzyska nowy, bardziej atrakcyjny wygląd.
Wyniki tych badań są szeroko dyskutowane przez specjalistów od zdrowia psychicznego, którzy wyrażają głębokie zaniepokojenie epidemią anuptafobii. Jeden z czołowych koreańskich autorytetów w dziedzinie psychiatrii, Baek Dong-Yul stwierdził, iż są szokujące i bardzo niebezpieczne, a decyzja o poddaniu się tak poważnemu zabiegowi chirurgicznemu celem pozyskania uwagi mężczyzn to czyste szaleństwo.

NOMOFOBIA
czyli lęk przed brakiem możliwości skontaktowania się z nami przez telefon komórkowy
Choć ta nowa choroba cywilizacyjna zbiera swoje żniwo na całym globie, podatni na rożnego rodzaju nałogi Koreańczycy wydaja się być nią szczególnie dotknięci. Obawa przed pominięciem dzwonka telefonu powoduje, iż wielu z nich ściska swoje elektroniczne gadżety przez cały dzień w ręku. W metrze całe czasami rzędy ławek są zapełnione pasażerami, nawet tymi drzemiącymi, z palcami wbitymi, niczym przyssawki ośmiornic w swoje telefony. Płeć piękna jest w szczególności narażona na tą przypadłość. Brak komórki czy możliwości skorzystania z niej powoduje reakcje zbliżone do klasycznej nerwicy – zdenerwowanie, lęk, niepokój, napięciowy ból głowy, kołatanie serca, drżenie kończyn oraz inne objawy psychosomatyczne.
Niebezpieczeństwo związane z nomofobią dostrzegł rząd koreański, który wprowadził zmiany legislacyjne mające na celu ochronę ludzi młodych przed tym nałogiem, wprowadzając m.in. limit czasowy na rozmowy telefoniczne dla młodzieży szkolnej.
Trzy lata temu stowarzyszenie obywatelskie Ruch Na Rzecz Pięknej Szkoły wraz z Koreańską Agencja Cyfrowego Rozwoju i Promocji (KADO), oraz firma telekomunikacyjna SK Telecom, rozpoczęły kampanię której celem było uświadomienie młodzieży jak właściwie korzystać z telefonów komórkowych. Mają oni nadzieję, że program pomoże młodzieży uniknąć uzależnienia od telefonów komórkowych poprzez badania i edukację. Do programu pilotażowego wybranych zostało 12 szkół podstawowych i ponadpodstawowych. Ich uczniowie zostali zobowiązani do podejmowania dyskusji na temat niebezpieczeństw związanych z nadużywaniem gadżetów elektronicznych, a szkoły przygotować odpowiednie szafki w których uczniowie zostawiają swoje telefony na czas zajęć lekcyjnych.

ŚMIERĆ Z WENTYLATORA
czyli życie pisze najbardziej przerażające scenariusze
Wentylatory śmierci to południowokoreański przesąd (spotykany także w Japonii), który głosi, że zostawiony w pokoju na noc włączony wentylator elektryczny może spowodować śmierć domowników poprzez asfiksję lub hipotermię. Nawet największy angielskojęzyczny dziennik Korea Times (słynący głownie z tworzenia faktoidów) całkiem poważnie do tego zupełnie niepoważnego tematu podszedł, ostrzegając czytelników przed grożącym im ze strony krwiożerczych wentylatorów niebezpieczeństwem.
W kraju w którym uczniowie spędzają 10-12 godzin dziennie w ławkach szkolnych przerabiając dwukrotnie ten sam materiał (w szkole publicznej, oraz następnie w prywatnych akademiach), w którym wydatki na edukację biją na głowę Polskę i inne kraje OECD, a blisko 90% absolwentów szkół średnich kontynuuje naukę na wyższych uczelniach, a w którym jednak mity, wierzenia i miejskie legendy maja większa silę przebicia niż naukowe fakty, nic w zasadzie nie jest w stanie mnie już zdziwić.

Filed under Korea Południowa, społeczeństwo by Jacek Wachowiak on 4 grudnia 2010 at 11:50
no comments
Pewien czas temu odwiedziła nas w domu znajoma żony, wraz ze swoim 7-letnim synem. Zaraz na początku ich wizyty można było dostrzec liczne werbalne i ruchowe tiki dokuczające chłopcu, które wyraźnie wskazywały na syndrom Tourett’a. Zaleciłem jej, by wraz z synem udała się do lekarza, by ten zdecydował w jaki sposób można chłopcu pomóc. Matka dziecka jednakże wykazała dużą niechęć do podjęcia leczenia chłopca. Jej powodem jak się okazało, była obawa, iż chłopiec zostanie zakwalifikowany jako psychicznie chory i w przyszłości napotka w związku z tym poważne problemy natury społecznej. Prosiła mnie, bym pomógł jej uzyskać dostęp do lekarza w amerykańskiej bazie wojskowej, byle tylko uniknąć kontaktu z koreańską służbą zdrowia psychicznego. Jej determinacja zadziwiła mnie. Po wielu namowach, zdecydowała się w jednak udać z chłopcem do lokalnej kliniki. Po kilku tygodniach dowiedziałem się, iż chłopiec został wysłany do dziecięcego psychologa. Podczas ich kolejnej wizyty postanowiłem wypytać mamę dziecka jak przebiega psychoterapia. Okazało się, iż pani psycholog zdecydowała się zastosować wysoce kontrowersyjną metodę psychoterapii, zwana terapią odzyskiwania pamięci. Stwierdziła ona, że dziecko wyparło do podświadomości negatywne i bolesne zdarzenia z przeszłości, które teraz powodują u niego zaburzenia natury neurologicznej. Pojęcie wyparcia, którego autorstwo powszechnie przypisuje się Zygmuntowi Freudowi, jest jednym z głównych pojęć psychoanalizy, ale przez dużą część specjalistów uważane za pseudonaukę. Terapia odzyskiwania pamięci, ma pomóc wydobyć na powierzchnię świadomości wyparte z niej wcześniej zdarzenia, co znów – według zwolenników tej metody – ma pomóc pacjentom w odzyskaniu równowagi psychicznej. Stosowanie tej terapii na osobach dorosłych staje się coraz bardziej kontrowersyjne, ale próba leczenia nią siedmiolatka to już szarlataństwo.* Nie pozostało mi nic innego, jak tylko poprosić kobietę, by dla dobra dziecka zrezygnowała z usług pani psycholog. Cała ta przygoda zachęciła mnie jednak, do głębszego przyjrzenia się kondycji psychologii i psychiatrii w Korei.

Zygmunt Freud
Korea Południowa nie posiada dobrze rozwiniętego pojęcia chorób psychicznych, w szczególności tych, które zakwalifikowane zostały do grupy zaburzeń uleczalnych. Zachodni, terapeutyczny model oparty na staraniach uleczenia pacjenta i przywrócenia go zdrowego do życia w społeczeństwie, oraz ochronie jego praw nie został jeszcze w Korei wdrożony. Kolejnym problemem jest dyskryminacja, napiętnowanie i brak poszanowania osób chorych i niepełnosprawnych psychicznie, którzy często spotykają się ze strachem i uprzedzeniami ze strony innych ludzi, reakcjach często opartych na fałszywych przekonaniach na temat chorób psychicznych. Etykieta „świr” (미친) niesie ze sobą często bardzo poważne implikacje, oraz izolację społeczną. Wielu też z tych, którzy zdecydowali się podjąć leczenie, sklasyfikowanych zostało jako ciężko chorzy i zamknięci w szpitalach psychiatrycznych.
Doktor Daniel Fisher, amerykański psychiatra, który na zaproszenie Krajowej Komisji Praw Człowieka (국가인권위원회) odwiedził w 2006 roku Koreę Południowa zawarł wyniki swoich obserwacji w artykule zatytułowanym Recovering Humanity in South Korea: Nothing About Us Without Us. Według doktora Fishera w Korei Południowej w dalszym ciągu funkcjonuje system instytucji, który w Stanach Zjednoczonych jest uznawany za przestarzały od co najmniej 40 lat, a osoby z zaburzeniami psychicznymi są traktowane jako ludzie gorszej kategorii. Wizytował on m.in. usytuowany na peryferiach Seulu szpital Yongin i był wstrząśnięty tym, co zobaczył. Model psychiatrii praktykowany w Korei Południowej odzwierciedla hierarchię konfucjanizmu, co w istocie oznacza, że ojciec ma przywilej przyznawać prawa (lub je odbierać) członkom swojej rodziny wedle własnego uznania. Przykładowo jedna z kobiet została wysłana do szpitala przez swojego męża, ponieważ ten uznał, że jej decyzja o zmianie religii kwalifikuje ją do leczenia psychiatrycznego. O zgrozo, psychiatrzy zgodzili się z amatorska diagnozą jej męża i zdecydowali się umieścić kobietę na dwa miesiące w odosobnieniu. Inny, młody człowiek, został osadzony w zakładzie na 12 miesięcy za to, iż podczas kłótni z ojcem swoje argumenty zdecydował się w złości wykrzyczeć. Wielu pacjentów tego szpitala całymi dniami włóczy się po placówce, ze względu na brak opieki i inicjatywy ze strony personelu szpitala. Jedną z terapii stosowanych w Szpitalu Yongin jest terapia elektrowstrząsowa (ECT). Polega ona na przepuszczeniu przez mózg pacjenta prądu elektrycznego o napięciu do 450 V i natężeniu do 0,9 A. Ta kontrowersyjna metoda stosowana w latach pięćdziesiątych ubiegłego stulecia powoli odzyskuje popularność i w samych Stanach Zjednoczonych, jednakże, w Korei szpitale wykonują terapię elektrowstrząsową bez znieczulenia, co prowadzi do licznych złamań kości. Doktor Fisher stwierdził, iż niezwykle łatwo jest w Korei zostać sklasyfikowanym jako osoba z poważnymi zaburzeniami i umieszczonym w zamkniętym oddziale psychiatrycznym, natomiast powrócić do życia w społeczeństwie jest niezmiernie trudne. Wg. niego warunki panujące w szpitalu Yongin są nieludzkie.

Terapia elektrowstrząsowa
Światowa Organizacja Zdrowia (The World Health Organization Assessment Instrument for Mental Health Systems) w swoim raporcie z 2006 r. wyszczególniła liczne ograniczenia i wady systemu ochrony zdrowia psychicznego w Korei Południowej:
Koreański system ochrony zdrowia psychicznego powinien podjąć wysiłki celem poprawy działania całego systemu, aby stal się bardziej nowoczesny i skuteczny. Przykładowo, średni czas oczekiwania na miejsce w szpitalu psychiatrycznym jest zbyt długi, a odsetek przymusowych hospitalizacji jest zbyt wysoki w porównaniu do krajów rozwiniętych. Ponadto, opieka psychiatryczna jest zbyt zinstytucjonalizowana, powstaje niewiele lokalnych ośrodków, oraz ośrodków dla dzieci i młodzieży. Pomimo, że Korea posiada wystarczająca liczbę specjalistów w dziedzinie zdrowia psychicznego, system zdrowia psychicznego w Korei nie jest zintegrowany z powszechnym systemem opieki zdrowotnej. Postępujące rozdzielanie się obu systemów przyczynia się do zwiększenia w społeczeństwie piętnowania ludzi niepełnosprawnych. **
Problemy związane ze zdrowiem psychicznym oraz problemy dotykające godności człowieka istnieją oczywiście również w innych krajach wysoko rozwiniętych, jednakże w Korei nabierają one nieproporcjonalnych rozmiarów ze względu na mechanizmy społeczne i kulturowe kształtujące postawy prowadzące do dyskryminacji i tworzące stereotypy, oraz silne tendencje w społeczeństwie do piętnowania zachowań niemieszczących się w ramach powszechnie akceptowanych i obowiązujących.
Do tematu zdrowia w Korei powrócę jeszcze w kolejnych postach. ***
* Czytelników zainteresowanych tematem odsyłam do poniższych, interesujących pozycji książkowych:
Tomasz Witkowski – Zakazana psychologia, Biblioteka moderatora, Taszów, 2009
William Kirk Kilpatrick – Psychologiczne uwiedzenie – W drodze, Poznań 2007
Paul C. Vitz – Psychologia jako religia – Oficyna Wydawnicza Logos 2002
** World Health Organization 2006, WHO-AIMS Report on Mental Health System in Republic of Korea: A report of the assessment of the mental health system in Republic of Korea using the World health organization – Assessment Instrument for Mental Health Systems (WHO-AIMS), World Health Organization website
*** Interesujący wpis dotyczący nałogu palenia wśród Koreańczyków napisany przez mieszkającą w Seulu Polkę można znaleźć pod poniższym adresem.
http://cyntya.blog.pl/font-size822148221-face8221verdana8221-color8221151b8d8221izaslona-dymnaifont,15135788,n
Filed under gospodarka, Korea Południowa by Jacek Wachowiak on 8 października 2010 at 06:54
no comments
W samym sercu stolicy Korei Południowej, Seulu, w chybotliwym i obskurnym budynku, zlokalizowanym wzdłuż popularnego wśród mieszkańców miasta i turystów strumienia Cheonggyecheon, mieści się największa w Korei i jedna z największych w tej części Azji giełda tkanin Dongdaemun (동대문 종합시장). Sam budynek, z zewnątrz przypominający ogromna halę fabryczną, wyróżnia się co najwyżej swoja brzydotą. Na pięciu pietrach, z których każde powierzchnią dorównuje boisku piłki nożnej, mieszczą się setki butików – mikro-hurtowni, w których znaleźć można najnowocześniejsze wyroby włókiennicze przywiezione prosto z lokalnych fabryk – tkaniny, dzianiny, koronki, watoliny, podszewki, włókniny, ale również galanteria plastikowa i metalowa, guziki, nici szwalnicze, taśmy, pasmanteria, zamki błyskawiczne, igły, artykuły do wykroju i wiele innych. Setki wąskich alejek, niczym w labiryncie kreteńskim, szybko mogą wchłonąć i zdezorientować kupujących, którzy zdumieni ogromem i różnorodnością towarów, zapomną o przemijającym czasie, o którym dopiero bolące od pokonanych kilometrów nogi im przypomną.

Dongdaemun
Surowe twarze paru tysięcy sprzedawców już z góry uprzedzają, iż nie zamierzają oni marnować czasu dla detalistów szukających ładnej tkaniny na nową koszulę, bluzkę lub spódnicę. Z takimi osobami, nie tylko nie podejmą rozmów i nie pożegnają uśmiechem, ale mogą i czasami na odchodne rzucić w ich kierunku popularnym koreańskim przekleństwem. Interesują ich niemalże wyłącznie klienci kupujący całe bele materiałów i płacący z góry gotówką. Jednakże dla tych, których szorstcy i pozbawieni ogłady sprzedawcy nie zniechęcą od robienia zakupów, wybór produktów może być oszałamiający. Czego tylko dusza mistrza igły zapragnie – materiały na bluzki, żakiety i garsonki, tkaniny skóropodobne, kaletnicze, dekoracyjne, bawełniane i satynowe, ortaliony, polar, sztruks, mikrofibry, tafty, dzianiny na odzież sportowa i wiele innych, w przebogatej palecie kolorów i wzorów.

Dongdaemun
http://picasaweb.google.com/Orientpol/DONGDAEMUNGieDaTkaninWSeulu#
Filed under Korea Południowa, społeczeństwo by Jacek Wachowiak on 5 października 2010 at 14:12
one comment
W ostatnią sobotę wraz z żoną postanowiliśmy spędzić czas przy stole pingpongowym. Udaliśmy się więc do pobliskiego klubu sportowego, których w samym Seulu jest prawdopodobnie więcej niż w całej Europie Środkowej. Niemalże wszystkie stanowiska na dużej sali były zajęte przez Koreańczyków reprezentujących każdą grupę wiekową – od dzieci trenujących ten sport, by w przyszłości zdobywać dla swojego kraju kolejne medale olimpijskie, po emerytów, którzy swoją sprawnością fizyczną zadziwić (i zawstydzić) mogą niejednego młodzieńca. Wszyscy oni ubrani byli w stroje identyczne z tymi, które na co dzień noszone są na sali treningowej przez profesjonalnych tenisistów stołowych – odpowiednie obuwie, spodenki i koszulki. Piją również wodę z drogich bidonów, używają najlepszych rakietek. Grupy przyjaciół inwestują w stroje identycznego wzoru i koloru, by w ten sposób wyróżnić się od pozostałych grup.
Chang Geol, szwagier mojej żony, wraz z grupa przyjaciół i znajomych regularnie w każdą sobotę gra w popularna siatkonogę. Za jego namową udałem się z nim kilka tygodni temu do parku, by wziąć udział w treningu i zawodach. W końcu piłce nożnej poświeciłem w przeszłości tysiące godzin, byłem zazwyczaj w czołówce najlepszych zawodników w szkole i poza nią i choć po raz ostatni miałem okazję kopnąć piłkę kilka lat temu, to jednak codzienny jogging i ćwiczenia sprawnościowe utrzymują moja kondycje i sprawność fizyczna na wysokim poziomie. Myśli więc moje tworzyły już obraz Koreańczyków zachwyconych moją grą i umiejętnościami technicznymi. W końcu grać miałem z osobami zaawansowanymi wiekiem, często starszych ode mnie i o 20 lat… Pomimo tylu lat spędzonych w Korei, po raz kolejny jednak nie doceniłem mieszkańców tego kraju. Ci, często starsi panowie stroją się jak profesjonaliści i okazało się, iż także niewiele umiejętnościami im ustępują, podziw zagościł więc tylko i wyłącznie na mojej twarzy. Ponownie, jak i w przypadku tenisistów stołowych, ci ludzie całkowicie oddają się swojej ulubionej dyscyplinie. Wcześniej nie zdawałem sobie nawet sprawy, iż firmy sportowe produkują specjalne obuwie dla miłośników kopania piłki nad siatka. Oczywiście, ja okazałem się być jedynym grającym w „zwykłych” obuwiach sportowych. Identyczne zaangażowanie można zauważyć wśród tysięcy cyklistów, codziennie pokonujących na swoich kosztownych rowerach, pojedynczo lub grupami, dziesiątki kilometrów po drogach rowerowych wybudowanych wzdłuż rzeki Han, czy miłośników wspinaczki, zdobywających licznie rozsiane wokół, jak i w samym Seulu szczyty górskie. Ci pierwsi wyglądają niczym klony Zenona Jaskuły w czasie jego startów w Tour de France, drudzy przypominają wyglądem Kingę Baranowską zdobywającą szczyt Annapurny. Jakiekolwiek sporty Koreańczycy zdecydują się uprawiać, będą do nich podchodzić w sposób profesjonalny.
Czyż można się więc dziwić, iż koreańscy sportowcy przez ostatnie lata zdążyli już przyzwyczaić (i prawie uzależnić) swoich fanów do worków medali, które niemalże cyklicznie przywożą ze sobą z największych imprez sportowych? To nie tylko ich zaangażowanie i długie godziny spędzone na sali treningowej, ale także wsparcie rodziców, w szczególności mam, oraz trenerów, a także koreańskiego rządu oferującego rozmaitego rodzaju granty dla najzdolniejszych i najciężej pracujących sportowców.

Jang Mi Ran
Koreańczycy lubią siebie widzieć jako naród wybrany, Izraelici Dalekiego Wschodu. Wielu z nich uważa iż Korea jest krajem błogosławionym, o czym można się przekonać już na seulskim lotnisku Kimpo, gdzie nad wyjściem z lotniska widnieje napis sugerujący boskie pochodzenie kraju. Wielu z nich, a także niektórzy obcokrajowcy mieszkający w Korei, twierdzi, iż to szczególnego rodzaju wrodzone zdolności cechujące wyłącznie ich grupę etniczną, oraz uwarunkowania genetyczne predysponują Koreańczyków do ponadprzeciętnych wyników sportowych (i nie tylko sportowych). Nic bardziej błędnego i tendencyjnego, jednakże takie mity wciąż dominują w wierzeniach wielu Koreańczyków. Powodami ich dominacji w wielu dziedzinach sportowych jest całkowite zaangażowanie w prace i trening, pełne skupienie uwagi na wykonywanej pracy, skłonność do podejmowania ryzyka, ogromna determinacja i wola zwycięstwa, motywująca do zwiększonego wysiłku konkurencja wewnątrzgrupowa, oraz, o czym wspomniałem wcześniej, wsparcie jakie otrzymują ze strony rodziny, instytucji lokalnych, rządu. Pewną role odgrywają również cechy psychiczne Koreańczyków, takie jak wrażliwość charakteru, niepewność oraz nabyte przez stulecia kompleksy. Te same przymioty są odpowiedzialne za niespotykany wzrost gospodarczy, który w zaledwie kilkadziesiąt lat z jednego z najbiedniejszych krajów na świata, z dochodem $82 na mieszkańca w roku 1960, przekształcić te niewielkie państwo azjatyckie w gospodarczego tygrysa, czwartą gospodarkę Azji, piętnastą świata, a także za pęd do nauki i modernizacji.
Zresztą sport, nauka czy gospodarka nie są jedynymi dziedzinami, którymi Koreańczycy pragną podbić świat. Po Amerykanach, Koreańczycy stanowią już drugą, najbardziej liczna na świecie grupę chrześcijańskich misjonarzy i są znani między innymi z tego, iż maja odwagę (lub jeśli kto woli, lekkomyślność) ewangelizować w najbardziej niebezpiecznych rejonach świata. Znam osobiście liczne grupy Koreanek, kobiet które ewangelizują w krajach, w których ewangelizacja i prozelityzm są zabronione. Moja 75-letnia, pełna energii i hartu ducha znajoma, wraz z dużą grupą przyjaciółek z kościoła wyjechały niedawno na tydzień do Maroka, inna znów, w grupie dwuosobowej, na kilka dni do Turkmenistanu, obie celem ewangelizacji tubylców. W ich przypadkach obyło się bez kłopotów, niestety w innych kończyło się mniej szczęśliwie. Dopiero dwa dni temu została zwolniona z wiezienia w Libii, po kilkumiesięcznym w nim pobycie dwójka koreańskich misjonarzy, wbrew prawu ewangelizująca w tym kraju. Ewangelizacja w Afganistanie kilka lat temu skończyła się tragiczna śmiercią jednego z misjonarzy, porwanego i następnie brutalnie zamordowanego przez grupę uzbrojonych Talibów. Koreańczyków jednak, jak lawinę śniegu, nic nie wydaje się być w stanie zatrzymać. Jak już podejmą decyzje, to zrobią co w ich mocy by plan został zrealizowany. Jeśli zdecydują się poświecić jakiemuś celowi swój czas, energię, pieniądze to będą chcieli to zrobić nie tylko jak najlepiej potrafią, ale koniecznie lepiej niż inni.

Grupa misyjna na Afganistan
Filed under Korea Południowa, społeczeństwo by Jacek Wachowiak on 8 lipca 2010 at 07:40
2 comments
Choi Jin-sil, najbardziej popularna, oraz według wielu najlepsza koreańska aktorka, oraz jej brat, Choi Jin-young, którego profesją podobnie jak i jego siostry było aktorstwo, popularna piosenkarka U-Nee, kolejni aktorzy Ahn Jae-hwan i Jung Da-bin, była głowa państwa Roh Moo-hyung, modelka Chanel Daul Kim, aktor najbardziej jak dotychczas popularnej koreańskiej telenoweli „Zimowa Sonata” Park Yong-ha, prezydent korporacji Hyundai Chung Mong-hun, oraz wielu innych których nazwiska pominę. Tym co łączy te wszystkie osoby jest to, iż zdecydowały się skrócić swoje, zazwyczaj jeszcze niedługie życia.

W Korei blisko 40 osób dziennie decyduje się na podjęcie tak drastycznych kroków i popełnia samobójstwa. W ciągu zaledwie ostatniej dekady w tym blisko 50-milionowym kraju poziom samobójstw wzrósł dwukrotnie i jest już najwyższy pośród najbardziej uprzemysłowionych krajów świata. Korea Południowa jest dodatkowo jednym z nielicznych spośród tych wszystkich krajów, którego poziom samobójstw wciąż rośnie. Długie godziny pracy, krótki sen, wypalenie i ogromny stress, niezdrowa rywalizacja, oraz niepraktyczne metody zarządzania stresem i emocjami maja bardzo duży wpływ na tak wysoki ich poziom. Dodatkowo kulturowe tabu które uniemożliwia ludziom dzielić się ze swoimi problemami natury psychicznej, lub tez ich bagatelizowanie przez rodzinę i znajomych utrudnia nieść pomoc tym ludziom którzy jej najbardziej potrzebują. Słowo „psycholog” ma bardzo negatywna konotacje w świadomości społecznej i nikt nie chce być zakwalifikowany jako chory umysłowo, gdyż nawet najmniejsze psychiczne zaburzenia kojarzą się w Korei z ciężką patologią. Dlatego też osoba która doświadcza depresji unika jakiegokolwiek kontaktu z psychologiem bojąc się zaszufladkowania i społecznego ostracyzmu.

Samobójstwa są główna przyczyną zgonów ludzi młodych, pomiędzy 20 a 40 rokiem życia, a czwartą przyczyną śmierci pośród całego społeczeństwa, po nowotworach, wylewie oraz chorobach serca. Jednakże to samobójstwa popularnych ludzi świata filmu, estrady, polityki i biznesu powodują szczególnie poważne społeczne konsekwencje, w krótkim okresie czasu znajdując rzesze naśladowców. Występuje tutaj psychologiczne zjawisko powtarzalności samobójstw, tzw. efekt Wertera. Śmierć Choi Jin-sil spowodowała iż blisko 700 młodych ludzi targnęło się na swoje życie, głownie w ten sam sposób, w jaki odebrała sobie życie ta popularna aktorka – przez powieszenie.

Kolejnym i zupełnie nowym zjawiskiem w Korei Południowej są samobójstwa zbiorowe. Zaledwie w zeszłym miesiącu 5 młodych ludzi, cztery kobiety i mężczyzna została znaleziona martwa w samochodzie, zabita przez toksyczne opary z płonących brykietów węgla, celowo przez nich w pojeździe umieszczone. Cała piątka poznała się wcześniej w internecie, a na miejscu samobójstwa pozostawiła zapisaną na kartce papieru informację, iż wraz z brakiem nadziei i marzeń życie straciło dla nich sens. Jeden z koreańskich ekspertów od zdrowia psychicznego stwierdził, że główną przyczyną problemów mentalnych Koreańczyków jest przepaść jaka dzieli szybko rosnący w kraju materializm od społecznej dojrzałości, które to cechy powinny rosnąc ramię w ramię. Dodał również, iż spędzający cały dzień w pracy rodzice nie tylko nie mogą poświęcać swojego czasu dzieciom, ale również czując się winnymi zaniedbań rodzicielskich rozpieszczają i psują swoje, dziś najczęściej jedynaki, które z czasem wyrastają na egocentrycznych i nie radzących sobie w społeczeństwie opartym na współzawodnictwie młodych ludzi.

Inna grupa ludzi, wśród której poziom samobójstw wzrósł drastycznie, a która w szczególności niekorzystnie odczuła szybko postępujące zmiany społeczno-ekonomiczne to ludzie starsi. W tym przypadku przyczyną wg. lokalnej prasy są zmiany chorobowe, bieda, przemoc w rodzinie oraz poczucie obciążenia dla swoich, dorosłych już dzieci, z którymi ludzie starsi w Korei wciąż najczęściej wspólnie żyją. Do innych przyczyn wciąż rosnącej grupy ludzi popełniających samobójstwa zaliczyć należny również słabnące więzi społeczne i rodzinne, oraz uzależnienia od zdobyczy techniki.
Filed under Azja, Korea Południowa by Jacek Wachowiak on 1 lipca 2010 at 09:13
no comments
W rankingu powstałym na bazie ankiety przeprowadzanej co roku przez brytyjską firmę konsultingową Skytrax na najlepszy port lotniczy świata azjatyckie lotniska ponownie zajęły pierwsze trzy miejsca. Zeszłoroczny zwycięzca koreańskie lotnisko Incheon przesuwając się o jedną pozycję w dół ustąpiło miejsca portowi lotniczemu Changi w Singapurze. Trzecie miejsce przypadło dotychczasowemu wiceliderowi, lotnisku w Hong Kongu. Pośród najlepszej dziesiątki znalazły się również 3 inne azjatyckie porty lotnicze – Kuala Lumpur, Pekin oraz Suvarnabhumi w Bangkoku.

Singapur - port lotniczy Changi
Najlepsze lotniska na świecie 2010
- Singapore Changi Airport
- Incheon International Airport
- Hong Kong International Airport
- Munich Airport
- Kuala Lumpur International Airport
- Zurich Airport
- Amsterdam Schiphol Airport
- Beijing Capital International Airport
- Auckland Int’l Airport
- Bangkok Suvarnabhumi Airport

Singapur - port lotniczy Changi
W większości pozostałych kategorii również triumfowały azjatyckie porty lotnicze.
Najlepsze służby imigracyjne
- Kuala Lumpur International Airport
- Beijing Capital International Airport
- Singapore Changi Airport
Najlepszy serwis bagażowy
- Zurich Airport
- Copenhagen Airport
- Kansai Airport
Najlepszy pasaż handlowy
- London Heathrow Airport
- Amsterdam Schiphol Airport
- Singapore Changi Airport
Najlepsze centra rekreacji
- Singapore Changi Airport
- Incheon International Airport
- Munich Airport
Najlepszy system bezpieczeństwa
- Beijing Capital International Airport
- Incheon International Airport
- Taiwan Taoyuan International Airport
Najlepsze lotnisko tranzytowe
- Incheon International Airport
- Singapore Changi Airport
- Munich Airport
Najczystszy terminal
- Zurich Airport
- Incheon International Airport
- Beijing Capital International Airport
Najlepsze łazienki
- Hong Kong International Airport
- Incheon International Airport
- Kansai International Airport
Najlepsze restauracje
- Hong Kong International Airport
- Singapore Changi Airport
- Munich Airport

Singapur - port lotniczy Changi
Filed under gospodarka, Korea Północna by Jacek Wachowiak on 25 czerwca 2010 at 07:35
one comment
Najnowszy raport Organizacji Współpracy Gospodarczej i Rozwoju wskazuje na rosnące koszty unifikacji obu państw koreańskich. Przyczyna jest pogłębiająca się przepaść gospodarcza i społeczna pomiędzy obu zwaśnionymi krajami. Raport dowodzi, iż gospodarka Korei Południowej jest około 38 razy większa od północnokoreańskiej, a dochód narodowy na głowę jest na Południu osiemnastokrotnie wyższy niż na Północy. Dla porównania poziom życia mieszkańców Niemiec Zachodnich przed zjednoczeniem zaledwie 3-krotnie przewyższał poziom ich wschodnich sąsiadów. Konieczność budowy od podstaw infrastruktury północnokoreańskiej jest jedną z przyczyn wysokich kosztów zjednoczenia obu krajów. Istniejąca infrastruktura w dużej części została zbudowana jeszcze przez Japończyków okopujących Półwysep Koreański w latach 1910-45 i nie nadaje się nawet do remontu. Dodatkowo całkowita wielkość handlu zagranicznego Korei Północnej wynosi zaledwie 0,4% handlu Korei Południowej, natomiast produkcja energii elektrycznej i stali to odpowiednio 6% i 2,4%. Korea Północna pozostaje daleko w tyle nie tylko w dziedzinie gospodarczej, ale również społecznej i opieki zdrowotnej. Wysoki wskaźnik umieralności niemowląt, oraz stosunkowo krótka długość życia również zwiększają ewentualne koszty integracji gospodarczej.

Wg raportu OECD rozwój handlu prowadzony przez południowokoreańskie firmy z sektora prywatnego, które działając zgodnie z rządowa linia strategii ograniczenia współpracy do projektów ekonomicznie rentownych i nie obciążających podatników na Południu stanowi największą nadzieję na ograniczenie luki pomiędzy obu krajami. Ekonomiczne koszty unifikacji są trudne do określenia, jednakże nie ulega wątpliwości iż będzie to suma astronomiczna i szacuje się iż rząd Korei Południowej będzie zmuszony przeznaczyć na ten cel około 1 biliona dolarów. Zjednoczenie państw koreańskich to jednakże nie tylko koszty, ale również korzyści, które Korea Poludniowa osiągnie m.in. w wyniku zmniejszenia wydatków na zbrojenia, pozyskania nowego rynku, dostępu do surowców naturalnych, oraz wykorzystania taniej i wykształconej siły roboczej czy niskich cen ziemi na Północy.
Raport opublikowany przez amerykański bank inwestycyjny Goldman Sachs głosi iż proces unifikacji można pomyślnie zrealizować mniejszymi kosztami, pod warunkiem jednak przyjęcia rozwiązań zastosowanych wcześniej w stosunkach Chin z Hongkongiem, raczej niż modelu niemieckiego. Przez pewien okres czasu niezbędne wiec może się okazać utrzymanie odrębnych systemów politycznych i gospodarczych oraz ograniczenie migracji pomiędzy obu krajami. Raport ten stwierdza również iż powstałe po zjednoczeniu państwo w ciągu 30-40 lat mogłoby gospodarczo prześcignąć Niemcy oraz Japonię i stać się ósma gospodarka świata.

Problem jednak w tym iż po za antagonizmem koreańskim, na drodze do zjednoczenia stoją również Chiny, którym potężna, zjednoczona Korea nie bardzo jest na rękę.
Filed under Korea Południowa, społeczeństwo by Jacek Wachowiak on 17 czerwca 2010 at 06:46
4 comments
W Korei Południowej okres zaledwie kilkunastu lat przyniósł doniosłe zmiany społeczne które na Zachodzie i w Japonii dokonywały się przez dziesięciolecia. Choć wciąż głęboko zakorzeniona w konfucjańskiej tradycji i wierze w wartość rodziny i patriarchatu, Korea Południowa staje się społeczeństwem coraz bardziej otwartym, zwesternizowanym, w którym pop-kultura łamie masę schematów i ostatnie tabu, a nowe wzorce życia skupiają się na indywidualnej satysfakcji. Czynniki te prowadza do gwałtownych zmian w społeczeństwie, zmian pośród których wiele przybiera często negatywny charakter.
Małżeństwa i rozwody
W ostatnich 15 latach wskaźnik rozwodów w Korei Południowej wzrósł o blisko 250 procent, a największy na jego wzrost wpływ miał kryzys gospodarczy z roku 1997, który spowodował powszechne bezrobocie oraz zachwiał w posadach tradycyjnym modelem społecznym, w którym mężczyzna dominował zarówno w społeczeństwie jak i w rodzinie a w którym rola kobiety ograniczona była do roli matki i żony. Według prasy koreańskiej, w roku 2007 współczynnik rozwodów w Korei był trzeci najwyższy na świecie, po Stanach Zjednoczonych i Szwecji, natomiast z danych Narodowego Urzędu Statystycznego wynika, iż w zeszłym roku 124.000 czyli 340 par dziennie zdecydowało się zakończyć związek małżeński.
W tym samym czasie również spada liczba zawieranych małżeństw, których liczba w ciągu ostatnich 30 lat zmniejszyła się o 40 procent. Dla wciąż większości mężczyzn w Korei rola kobiety powinna ograniczyć się do pracy w domu, wychowywania dzieci oraz opieki nad rodzicami męża, nie można się więc dziwić iż w tym bardzo szybko zmieniającym się społeczeństwie to właśnie kobiety z rosnąca niechęcią myślą o założeniu rodziny, a coraz częściej ponad nią przekładają karierę zawodowa. Fakt ten potwierdzają wyniki badań opinii mówiące iż 70% niezamężnych Koreanek sądzi, że małżeństwo stoi na przeszkodzie do kariery zawodowej, podczas gdy ten sam odsetek mężczyzn uważa małżeństwo za konieczny etap w życiu człowieka. Niski współczynnik nowo zawieranych małżeństw niewątpliwie prowadzi do spadku wskaźnika urodzeń.

Narodziny
Nie pomaga intensywna polityka prorodzinna – w Korei Południowej rodzi się coraz mniej dzieci. Jak podaje Narodowy Urząd Statystyczny w ubiegłym roku na świat przyszło w Korei Południowej 445.000 dzieci, mniej o 21.000 niż rok wcześniej. Średnio na kobietę przypada 1,16 dziecka, co nie tylko stawia Koreę daleko w tyle w stosunku do innych krajów uprzemysłowionych, ale stanowi również jedną z najniższych średnich na świecie. Niski przyrost naturalny i starzejące się społeczeństwo to bolączka Korei Południowej. W kraju, w którym tradycyjnie szuka i znajduje się winnych niepowodzeń, tym razem na celowniku znalazły się kobiety stanu wolnego. Z danych Urzędu Statystycznego wynika, iż ponad 60 procent kobiet w wieku 20-35 lat pozostaje w stanie wolnym i decyzje o zamążpójściu odkłada na później. Po za rekordowo niskim współczynnikiem nowo zawieranych małżeństw, na spadek liczby urodzeń wpływ przede wszystkim ma rosnąca grupa bezdzietnych par, oraz małżeństw które decydują się na tylko jedno dziecko. Jeśli tendencje te będą postępować liczba mieszkańców Korei Południowej zmniejszyć się może o 13 procent, z obecnych 49 do 43,2 milionów w roku 2050, a na każde 2 osoby w wieku produkcyjnym przypadać będzie jedna w wieku poprodukcyjnym.
