Zdrowie psychiczne to jedna z dziedzin, która w szczególności przyciąga moje zainteresowanie, a Korea to prawdziwy raj dla miłośników nauki zajmującej się badaniem procesów psychicznych człowieka. Jedna z tych przypadłości których w Korei nie wydaje się brakować to zaburzenia lękowe. Każdy człowiek uważa pewne rzeczy, zwierzęta lub sytuacje za nieprzyjemne, problem pojawia się jednak wtedy, gdy kontaktom z tymi przedmiotami, istotami czy zdarzeniami towarzyszy paniczny i irracjonalny strach. Tak więc fobia to irracjonalny lęk, który jest czymś więcej niż irytacją, niechęcią czy zdegustowaniem. O fobii mówimy wtedy, kiedy lęk przekracza umiarkowany poziom zamieniając się w panikę (np. ludzie dostają mdłości, krzyczą lub mdleją ze strachu). Istnieje wiele rodzajów fobii, a fakt, że się cierpi na jedną z nich nie czyni nikogo chorym psychicznie. Można się od fobii uwolnić, ale może ona także towarzyszyć komuś przez całe życie. Poniżej przedstawiam listę kilku szczególnie charakterystycznych fobii w Korei Południowej.
ZOOFOBIA
czyli strach przed czworonogami
Miłośnikom zwierząt nie zawsze łatwo przychodzi uwierzyć, że są osoby na świecie które panicznie boją się kontaktów z czteronożnymi stworzeniami. Istnieje jednakże pewna grupa ludzi odczuwająca intensywny przed nimi lęk. Cześć z tych osób odczuwa strach w stosunku do wybranych gatunków zwierząt np. węży czy myszy, ale niektórzy chorobliwie boja się kontaktów z jakimikolwiek przedstawicielami świata fauny. To co jednak w Polsce i większości krajów zachodnich jest raczej zjawiskiem sporadycznym, w Korei posiada znacznie szerszy wymiar. Spacer ulicą z moim psem rasy Maltańczyk, czyli rasy należącej do grupy psów małych i nieagresywnych, wskazuje na to iż pewna grupa Koreańczyków panicznie reaguje na widok zbliżającego się zwierzęcia. Symptomy narastającej paniki (stres, odbijające się na twarzy przerażenie i strach, widoczna potrzeba schronienia lub ucieczki ) stają się aż nadto widoczne. W przypadku niektórych osób, głównie dzieci i kobiet, reakcja jest tak gwałtowna, że czasami krzyczą ze strachu i biorą nogi za pas, całą nadzieję na przeżycie upatrując we własnych nogach. Nasza sąsiadka przeraźliwie krzycząc wskoczyła na kuchenny stół, kiedy wchodząc do pokoju przypadkowo uwolniłem chwilowo w nim odizolowanego na czas jej wizyty psa (bestię w jej mniemaniu). Biedak widząc po raz pierwszy w swoim psim życiu dziwnie podrygującego i popiskującego człowieka na stole zaczął ujadać niemiłosiernie, co zapewne tylko utwierdziło sąsiadkę w przekonaniu że Stwórca podarował jej drugie życie, pozwalając przeżyć ten niespodziewany atak potwora z Seulu. Kiedy na ulicach Kioto usłyszałem panicznie krzyczące na widok przechodzących jeleni dzieci, domyśliłem się ze może to być grupa turystów z Korei. Intuicja mnie nie zawiodła. Odganiający zaskoczone zwierzęta mężczyzna uspokajał rodzinę w dobrze mi znanym języku.
Zlęknieni ludzie najczęściej za powód swoich uprzędzeń do czworonogów wymieniają niebezpieczeństwo pogryzienia, jednakże przyciśnięci do ściany jakoś nie bardzo potrafią sobie przypomnieć znaną sobie a pogryzioną przez zwierzę osobę. Postawy kulturowe, czyli zakodowane w kulturze lęki przed zwierzętami, oraz naśladownictwo są niewątpliwie głównymi przyczynami irracjonalnych zachowań zarówno dorosłych jak i dzieci. Na plus zaznaczyć trzeba, iż zauważyć można ostatnimi czasy zdecydowany wzrost popularności ras psów do towarzystwa, co zapewne w niedalekiej przyszłości powinno zaowocować pozytywnymi zmianami w mentalności Koreańczyków.

ANUPTAFOBIA
czyli strach przed samotnością
Badania przeprowadzone przez koreańskich naukowców wykazały, że rosnąca grupa kobiet w Korei decyduje się podjąć wszelkie możliwe kroki, by przyciągnąć uwagę płci przeciwnej, a powodem tego jest obawa przed osamotnieniem. Badacze przez 6 miesięcy uganiali się z kwestionariuszami i dyktafonem za samotnymi kobietami robiącymi zakupy w centrach handlowych Lotte i stwierdzili, iż aż do 70% z nich zostało dotkniętych anuptafobią.
Kobiety, które zdecydowały się wziąć udział w badaniu odpowiadały na m.in. poniższe pytania:
- Dlaczego ubrała się pani tak wytwornie na zakupy w supermarkecie?
- Jakie czynniki spowodowały, iż zdecydowała się pani wydać 10 tysięcy dolarów na torebkę?
- Dlaczego w tak mroźny dzień postanowiła pani założyć minispódniczkę?
Badacze przeanalizowali nagrane odpowiedzi i stwierdzili, że strach przed samotnością jest przyczyną irracjonalnych zachowań tych kobiet, które nie tylko wydają ogromne sumy pieniędzy na odzież, ale także na najróżniejszego typu zabiegi medycyny estetycznej. Na ich słabościach żerują specjaliści (i nie tylko) chirurgi plastycznej, którzy otwierają coraz to nowe kliniki, oferując coraz to bardziej wymyślne zabiegi. Chirurgia plastyczna czaszki to ostatni krzyk mody. Ta niewątpliwie niełatwa procedura chirurgiczna stała się tak popularna, że panie niekiedy są zmuszone czekać przez kilka miesięcy zanim zostaną poddane zabiegowi. Jedna z kobiet oczekujących na swoją kolej stwierdziła, iż zależy jej bardzo na zmniejszeniu rozmiarów głowy, oraz powiększeniu biustu (zabieg, który niektóre kliniki podejmują się zrobić za darmo w przypadku opłacenia zabiegu chirurgicznego czaszki), gdyż pragnie aby jej mężem został lekarz medycyny, a nawet przedstawiciele tego zawodu nie będą potrafili oprzeć się jej urokowi gdy już uzyska nowy, bardziej atrakcyjny wygląd.
Wyniki tych badań są szeroko dyskutowane przez specjalistów od zdrowia psychicznego, którzy wyrażają głębokie zaniepokojenie epidemią anuptafobii. Jeden z czołowych koreańskich autorytetów w dziedzinie psychiatrii, Baek Dong-Yul stwierdził, iż są szokujące i bardzo niebezpieczne, a decyzja o poddaniu się tak poważnemu zabiegowi chirurgicznemu celem pozyskania uwagi mężczyzn to czyste szaleństwo.
NOMOFOBIA
czyli lęk przed brakiem możliwości skontaktowania się z nami przez telefon komórkowy
Choć ta nowa choroba cywilizacyjna zbiera swoje żniwo na całym globie, podatni na rożnego rodzaju nałogi Koreańczycy wydaja się być nią szczególnie dotknięci. Obawa przed pominięciem dzwonka telefonu powoduje, iż wielu z nich ściska swoje elektroniczne gadżety przez cały dzień w ręku. W metrze całe czasami rzędy ławek są zapełnione pasażerami, nawet tymi drzemiącymi, z palcami wbitymi, niczym przyssawki ośmiornic w swoje telefony. Płeć piękna jest w szczególności narażona na tą przypadłość. Brak komórki czy możliwości skorzystania z niej powoduje reakcje zbliżone do klasycznej nerwicy – zdenerwowanie, lęk, niepokój, napięciowy ból głowy, kołatanie serca, drżenie kończyn oraz inne objawy psychosomatyczne.
Niebezpieczeństwo związane z nomofobią dostrzegł rząd koreański, który wprowadził zmiany legislacyjne mające na celu ochronę ludzi młodych przed tym nałogiem, wprowadzając m.in. limit czasowy na rozmowy telefoniczne dla młodzieży szkolnej.
Trzy lata temu stowarzyszenie obywatelskie Ruch Na Rzecz Pięknej Szkoły wraz z Koreańską Agencja Cyfrowego Rozwoju i Promocji (KADO), oraz firma telekomunikacyjna SK Telecom, rozpoczęły kampanię której celem było uświadomienie młodzieży jak właściwie korzystać z telefonów komórkowych. Mają oni nadzieję, że program pomoże młodzieży uniknąć uzależnienia od telefonów komórkowych poprzez badania i edukację. Do programu pilotażowego wybranych zostało 12 szkół podstawowych i ponadpodstawowych. Ich uczniowie zostali zobowiązani do podejmowania dyskusji na temat niebezpieczeństw związanych z nadużywaniem gadżetów elektronicznych, a szkoły przygotować odpowiednie szafki w których uczniowie zostawiają swoje telefony na czas zajęć lekcyjnych.
ŚMIERĆ Z WENTYLATORA
czyli życie pisze najbardziej przerażające scenariusze
Wentylatory śmierci to południowokoreański przesąd (spotykany także w Japonii), który głosi, że zostawiony w pokoju na noc włączony wentylator elektryczny może spowodować śmierć domowników poprzez asfiksję lub hipotermię. Nawet największy angielskojęzyczny dziennik Korea Times (słynący głownie z tworzenia faktoidów) całkiem poważnie do tego zupełnie niepoważnego tematu podszedł, ostrzegając czytelników przed grożącym im ze strony krwiożerczych wentylatorów niebezpieczeństwem.
W kraju w którym uczniowie spędzają 10-12 godzin dziennie w ławkach szkolnych przerabiając dwukrotnie ten sam materiał (w szkole publicznej, oraz następnie w prywatnych akademiach), w którym wydatki na edukację biją na głowę Polskę i inne kraje OECD, a blisko 90% absolwentów szkół średnich kontynuuje naukę na wyższych uczelniach, a w którym jednak mity, wierzenia i miejskie legendy maja większa silę przebicia niż naukowe fakty, nic w zasadzie nie jest w stanie mnie już zdziwić.






