Mała Subiektywna Encyklopedia Hallyu 1

K-pop

Zainspirowany krótką, lecz nadzwyczaj gorącą dyskusją na temat zdolności muzycznych Koreańczyków odbytą na jednym z blogów postanowiłem napisać kilka słów na temat koreańskiej kultury masowej. Hallyu, czyli inaczej Koreańska Fala, to termin oznaczający rosnącą w świecie popularność koreańskiej kultury. Popularność ta jest raczej jednak efektem agresywnej reklamy i globalnego marketingu, niż jej oryginalności, wdzięku i głębi intelektualnej.
Dziś na pierwszy ogień pójdzie K-pop. Charakteryzująca się banalnością, wtórnością, prostotą tekstów, a nawet plagiatem koreańska muzyka popularna jakością niewiele wybija się ponad rosyjskie disco-polo. Swoją siłę opiera jednak na wyjątkowo dziś skutecznych atrybutach – półnagich i atrakcyjnych lolitkach, na widok których krew męskiej populacji Korei szybciej w żyłach krąży, oraz zniewieściałych młodzieńcach, których kosmetyki i akcesoria do makijażu wypełniają połowę przestrzeni szkolnych toreb.

Kara


W Korei mężczyźni ze wszystkich grup wiekowych nie ukrywają swojej fascynacji żeńskimi zespołami muzycznymi. Ba, mają o czym dyskutować w pracy podczas przerw na posiłek oraz co oglądać na ekranach smartfonów w długiej drodze z biura do domu. Dla wielu z nich dyskusja o podboju kolejnego kraju przez zespoły Generation Girls lub Kara wydaje się być całym sensem i istotą życia i wszechrzeczy. Tak wielu z nich rozmowę ze mną zaczyna od pytania czy lubię K-Pop. Odpowiedź negatywna szokuje ich nie mniej niż mnie ich nieznajomość The Rolling Stones, U2 czy Bruce’a Springsteen’a. No, ale ci w końcu nie mogą równać się z Deszczem (Rain) czy Super Junior, gdyż najwyższej klasy muzykę zapewnić może wyłącznie wykonawca koreański, a w muzyce czy kinematografii jak wiadomo każdemu Koreańczykowi najważniejszym kryterium jakości jest kraj pochodzenia wykonawcy.

Super Junior


K-pop i Hallyu w ogóle, wydaje się na dzień dzisiejszy stanowić priorytet polityki zagranicznej Republiki Korei. Koreański rząd z charakterystyczną dla Korei determinacją i energią partycypuje w promocji Hallyu w świecie. Cóż, świat odkrył piękno i oryginalność kultur chińskiej i japońskiej, pomimo tego, że kraje te nie bardzo były zainteresowane ich eksportem i promocją. Koreańska kultura odkryła się światu sama, wyraźnie dając do zrozumienia, że cała jest do wzięcia, a jednak wciąż niewielu było nią zainteresowanych. Należało więc dopomóc ludzkości odnaleźć to, czego poszukiwaniem przez tysiąclecia była zajęta – szczęście i radość. Nie wszyscy jednak wydają się rozumieć na czym istota szczęścia polega. W zeszłym roku w Tokio parę tysięcy Japończyków wzięło udział w marszu protestu przeciwko coraz -ich zdaniem- agresywniejszej obecności Hallyu w japońskich mediach. Protesty organizowane były również na Tajwanie oraz Chinach. Przeciwko różnym aspektom koreańskiej natrętności swoje niezadowolenie wyrażały również media w innych krajach azjatyckich. Nie, koreańskiej kultury się nie odkrywa tak jak odkrywa się skandynawskie kryminały i muzykę rockową, irańską kinematografię, współczesną literaturę japońską czy chilijskie winiarstwo. Z nią, czy tego się chce czy nie, pewnego dnia człowiek się budzi. A że niestety współczesna kultura koreańska nie ma wiele do zaoferowania poza semi-erotycznymi tańcami nastolatków i powalającymi banalnością i infantylnością telenowelami, promuje się to co ma się akurat do zaoferowania. Jakże tragiczne jest również to, że tak wtórne gnioty promują w Korei również te instytucje, które historycznie związane były z propagowaniem kultury elitarnej – szkoły. Należy jednak zrozumieć, że proceder ten jest wyrazem desperacji związanej ze świadomością autentycznej w świecie popularności kultur dwóch potężnych sąsiadów Korei – Japonii i Chin, a jakże bolesnego pominięcia koreańskiej.

Całe jednak szczęście, że pomimo podobnego temperamentu do islamistów, Koreańczycy używają legalnych, choć niewątpliwie często kontrowersyjnych i nieetycznych metod marketingowych (zamiast samolotów pasażerskich i bomb domowej roboty) oraz że Konstytucja Republiki Korei gwarantuje obywatelom wolność słowa i swobody obywatelskie. W przeciwnym razie Hallyu jako oficjalna religia byłoby obowiązkowym i jedynym przedmiotem wykładanym w szkołach, a mój wpis zapewne ostatnim na tym blogu, a może i w życiu.

Wyspa Jeju – cud natury?

Szwajcarska fundacja New7Wonders (New Wonders of Nature) ogłosiła zwycięzców konkursu na 7 Nowych Cudów Natury. Do konkursu zgłoszonych zostało 440 lokalizacji, spośród których 28 zakwalifikowało się do ścisłego finału. Pośród nich znalazły się m.in. Wielkie Jeziora Mazurskie oraz koreańska wyspa Jeju (wyspa wiatrów, kobiet i kamieni, jak zwą ja Koreańczycy). Dziś, po ponad 3 latach oczekiwania szwajcarska fundacja ogłosiła listę zwycięzców, a wśród nich, zlokalizowaną w odległości 130 km na południowy wschód od wybrzeży Korei wulkaniczną wyspę Jeju.

Wyspa Jeju

Niezaprzeczalnie, w pozbawionej większych uroków górzystej Południowej Korei, Jeju jest pewnym wyjątkiem od reguły. Ze swoją kulturą rożną od koreańskiej, subtropikalnym klimatem i roślinnością, atrakcyjnymi turystycznie lokalizacjami, wyluzowanym i swobodnym stylem życia (w porównaniu z kontynentalną Koreą), gajami pomarańczowymi i mandarynkowymi, malowniczymi plażami, księżycowym krajobrazem, polami golfowymi, oryginalną kuchnią, spokojną architekturą i otwartymi ludźmi nie tylko przyciąga tysiące turystów z innych regionów Korei, ale jest też jedną z największych dum Koreańczyków i bezsprzecznie zasługuje na wyróżnienie jako najciekawszy region Korei Południowej. Jednakże, ze wszystkimi swoimi atrakcjami i urokami Jeju w żadnej mierze nie zasługuje na tak zaszczytne wyróżnienie, jakim wydaje się być miejsce pośród 7 cudów natury i tylko bardziej lub mniej pokrętne marketingowe chwyty, medialny szum i mobilizacja zasobów ludzkich w samej Korei mogą tłumaczyć wybór tej wyspy na cud świata. Obecność tej wyspy, przy jednoczesnym odrzuceniu miejsc tak popularnych, oryginalnie przepięknych, niebywale atrakcyjnych i jedynych w swoim rodzaju jak Wyspy Galapagos, Wielki Kanion Kolorado, Wielka Rafa Koralowa, Kilimandżaro, Malediwy, Zatoka Milforda i wiele, wiele innych zakrawa na parodię i jest jednym wielkim skandalem.

Kontrowersje związane z New7Wonders rozpoczęły się na długo przed ogłoszeniem finałowej 28-ki. W swojej kampanii reklamowej New7Wonders informowała początkowo o nawiązaniu partnerstwa przy organizacji projektu z Biurem Współpracy Partnerskiej przy ONZ (UNOP), czemu jednak zaprzeczyła notka prasowa Biura.

Jeszcze więcej kontrowersji wzbudziły płatności związane ze współpracą finalistów z fundacją. Każde zgłoszenie należało poprzeć 200 dolarowym banknotem. Opłata wydaje się niewielka, jednakże z czasem okazało się iż to tylko czubek góry lodowej. Przykładowo, po zakwalifikowaniu wyspy Komodo do finałowej 28-ki prasa indonezyjska poinformowała, że organizatorzy projektu zażądali od przedstawicieli wyspy 10 milionów dolarów opłaty licencyjnej, oraz 47 milionów dolarów za możliwość zorganizowania u siebie ceremonii finałowej. Wcześniej Malediwy poinformowały o ogromnym zaskoczeniu jakie wywołały finansowe żądania fundacji New7Wonders. Opłaty sponsoringowe i licencyjne uszczupliłyby ten wyspiarski kraj o przeszło 3 miliony dolarów. Oburzenia działaniami fundacji i kreowaniem się na autorytety jej przedstawicieli nie krył Gordon Oliver, były burmistrz Kapsztadu, miasta, którego pobliska Góra Stołowa znalazła się również w ścisłej czołówce.

Wyspa Jeju

Które kraje zdecydowały się na finansową współpracę z fundacją pozostaje tajemnicą, jak również to jak taka współpraca mogła wpłynąć na końcowy wynik głosowania, biorąc w szczególności pod uwagę fakt braku przejrzystych procedur internetowego i telefonicznego głosowania oraz przepływów finansowych fundacji.

FOBIE, czyli czego panicznie boją się Koreańczycy

Zdrowie psychiczne to jedna z dziedzin, która w szczególności przyciąga moje zainteresowanie, a Korea to prawdziwy raj dla miłośników nauki zajmującej się badaniem procesów psychicznych człowieka. Jedna z tych przypadłości których w Korei nie wydaje się brakować to zaburzenia lękowe. Każdy człowiek uważa pewne rzeczy, zwierzęta lub sytuacje za nieprzyjemne, problem pojawia się jednak wtedy, gdy kontaktom z tymi przedmiotami, istotami czy zdarzeniami towarzyszy paniczny i irracjonalny strach. Tak więc fobia to irracjonalny lęk, który jest czymś więcej niż irytacją, niechęcią czy zdegustowaniem. O fobii mówimy wtedy, kiedy lęk przekracza umiarkowany poziom zamieniając się w panikę (np. ludzie dostają mdłości, krzyczą lub mdleją ze strachu). Istnieje wiele rodzajów fobii, a fakt, że się cierpi na jedną z nich nie czyni nikogo chorym psychicznie. Można się od fobii uwolnić, ale może ona także towarzyszyć komuś przez całe życie.  Poniżej przedstawiam listę kilku szczególnie charakterystycznych fobii w Korei Południowej.

ZOOFOBIA
czyli strach przed czworonogami

Miłośnikom zwierząt nie zawsze łatwo przychodzi uwierzyć, że są osoby na świecie które panicznie boją  się kontaktów z czteronożnymi stworzeniami. Istnieje jednakże pewna grupa ludzi odczuwająca intensywny przed nimi lęk. Cześć z tych osób odczuwa strach w stosunku do wybranych gatunków zwierząt np. węży czy myszy, ale niektórzy chorobliwie boja się kontaktów z jakimikolwiek przedstawicielami świata fauny. To co jednak w Polsce i większości krajów zachodnich jest raczej zjawiskiem sporadycznym, w Korei posiada znacznie szerszy wymiar. Spacer ulicą z moim psem rasy Maltańczyk, czyli rasy należącej do grupy psów małych i nieagresywnych, wskazuje na to iż pewna grupa Koreańczyków panicznie reaguje na widok zbliżającego się zwierzęcia. Symptomy narastającej paniki (stres, odbijające się na twarzy przerażenie i strach, widoczna potrzeba schronienia lub ucieczki ) stają się aż nadto widoczne. W przypadku niektórych osób, głównie dzieci i kobiet, reakcja jest tak gwałtowna, że czasami krzyczą ze strachu i biorą nogi za pas, całą nadzieję na przeżycie upatrując we własnych nogach. Nasza sąsiadka przeraźliwie krzycząc wskoczyła na kuchenny stół, kiedy wchodząc do pokoju przypadkowo uwolniłem chwilowo w nim odizolowanego na czas jej wizyty psa (bestię w jej mniemaniu). Biedak widząc po raz pierwszy w swoim psim życiu dziwnie podrygującego i popiskującego człowieka na stole zaczął ujadać niemiłosiernie, co zapewne tylko utwierdziło sąsiadkę w przekonaniu że Stwórca podarował jej drugie życie, pozwalając przeżyć ten niespodziewany atak potwora z Seulu. Kiedy na ulicach Kioto usłyszałem panicznie krzyczące na widok przechodzących jeleni dzieci, domyśliłem się ze może to być grupa turystów z Korei. Intuicja mnie nie zawiodła. Odganiający zaskoczone zwierzęta mężczyzna uspokajał rodzinę w dobrze mi znanym języku.
Zlęknieni ludzie najczęściej za powód swoich uprzędzeń do czworonogów wymieniają niebezpieczeństwo pogryzienia, jednakże przyciśnięci do ściany jakoś nie bardzo potrafią sobie przypomnieć znaną sobie a pogryzioną przez zwierzę osobę. Postawy kulturowe, czyli zakodowane w kulturze lęki przed zwierzętami, oraz naśladownictwo są niewątpliwie głównymi przyczynami irracjonalnych zachowań zarówno dorosłych jak i dzieci. Na plus zaznaczyć trzeba, iż zauważyć można ostatnimi czasy zdecydowany wzrost popularności ras psów do towarzystwa, co zapewne w niedalekiej przyszłości powinno zaowocować pozytywnymi zmianami w mentalności Koreańczyków.



ANUPTAFOBIA

czyli strach przed samotnością

Badania przeprowadzone przez koreańskich naukowców wykazały, że rosnąca grupa kobiet w Korei decyduje się podjąć wszelkie możliwe kroki, by przyciągnąć uwagę płci przeciwnej, a powodem tego jest obawa przed osamotnieniem. Badacze przez 6 miesięcy uganiali się z kwestionariuszami i dyktafonem za samotnymi kobietami robiącymi zakupy w centrach handlowych Lotte i stwierdzili, iż aż do 70% z nich zostało dotkniętych anuptafobią.

Kobiety, które zdecydowały się wziąć udział w badaniu odpowiadały na m.in. poniższe pytania:

- Dlaczego ubrała się pani tak wytwornie na zakupy w supermarkecie?

- Jakie czynniki spowodowały, iż zdecydowała się pani wydać 10 tysięcy dolarów na torebkę?

- Dlaczego w tak mroźny dzień postanowiła pani założyć minispódniczkę?

Badacze przeanalizowali nagrane odpowiedzi i stwierdzili, że strach przed samotnością jest przyczyną irracjonalnych zachowań tych kobiet, które nie tylko wydają ogromne sumy pieniędzy na odzież, ale także na najróżniejszego typu zabiegi medycyny estetycznej. Na ich słabościach żerują specjaliści (i nie tylko) chirurgi plastycznej, którzy otwierają coraz to nowe kliniki, oferując coraz to bardziej wymyślne zabiegi. Chirurgia plastyczna czaszki to ostatni krzyk mody. Ta niewątpliwie niełatwa procedura chirurgiczna stała się tak popularna, że panie niekiedy są zmuszone czekać przez kilka miesięcy zanim zostaną poddane zabiegowi. Jedna z kobiet oczekujących na swoją kolej stwierdziła, iż zależy jej bardzo na zmniejszeniu rozmiarów głowy, oraz powiększeniu biustu (zabieg, który niektóre kliniki podejmują się zrobić za darmo w przypadku opłacenia zabiegu chirurgicznego czaszki), gdyż pragnie aby jej mężem został lekarz medycyny, a nawet przedstawiciele tego zawodu nie będą potrafili oprzeć się jej urokowi gdy już uzyska nowy, bardziej atrakcyjny wygląd.

Wyniki tych badań są szeroko dyskutowane przez specjalistów od zdrowia psychicznego, którzy wyrażają głębokie zaniepokojenie epidemią anuptafobii. Jeden z czołowych koreańskich autorytetów w dziedzinie psychiatrii,  Baek Dong-Yul stwierdził, iż są szokujące i bardzo niebezpieczne, a decyzja o poddaniu się tak poważnemu zabiegowi chirurgicznemu celem pozyskania uwagi mężczyzn to czyste szaleństwo.

NOMOFOBIA

czyli lęk przed brakiem możliwości skontaktowania się z nami przez telefon komórkowy

Choć ta nowa choroba cywilizacyjna zbiera swoje żniwo na całym globie, podatni na rożnego rodzaju nałogi Koreańczycy wydaja się być nią szczególnie dotknięci. Obawa przed pominięciem dzwonka telefonu powoduje, iż wielu z nich ściska swoje elektroniczne gadżety przez cały dzień w ręku. W metrze całe czasami rzędy ławek są zapełnione pasażerami, nawet tymi drzemiącymi, z palcami wbitymi, niczym przyssawki ośmiornic w swoje telefony. Płeć piękna jest w szczególności narażona na tą przypadłość. Brak komórki czy możliwości skorzystania z niej powoduje reakcje zbliżone do klasycznej nerwicy – zdenerwowanie, lęk, niepokój, napięciowy ból głowy, kołatanie serca, drżenie kończyn oraz inne objawy psychosomatyczne.

Niebezpieczeństwo związane z nomofobią dostrzegł rząd koreański, który wprowadził zmiany legislacyjne mające na celu ochronę ludzi młodych przed tym nałogiem, wprowadzając m.in. limit czasowy na rozmowy telefoniczne dla młodzieży szkolnej.

Trzy lata temu stowarzyszenie obywatelskie Ruch Na Rzecz Pięknej Szkoły wraz z Koreańską Agencja Cyfrowego Rozwoju i Promocji (KADO), oraz firma telekomunikacyjna SK Telecom, rozpoczęły kampanię której celem było uświadomienie młodzieży jak właściwie korzystać z telefonów komórkowych.  Mają oni nadzieję, że program pomoże młodzieży uniknąć uzależnienia od telefonów komórkowych poprzez badania i edukację. Do programu pilotażowego wybranych zostało 12 szkół podstawowych i ponadpodstawowych. Ich uczniowie zostali zobowiązani do podejmowania dyskusji na temat niebezpieczeństw związanych z nadużywaniem gadżetów elektronicznych, a szkoły przygotować odpowiednie szafki w których uczniowie zostawiają swoje telefony na czas zajęć lekcyjnych.

ŚMIERĆ Z WENTYLATORA

czyli życie pisze najbardziej przerażające scenariusze

Wentylatory śmierci to południowokoreański przesąd (spotykany także w Japonii), który głosi, że zostawiony w pokoju na noc włączony wentylator elektryczny może spowodować śmierć domowników poprzez asfiksję lub hipotermię. Nawet największy angielskojęzyczny dziennik Korea Times (słynący głownie z tworzenia faktoidów) całkiem poważnie do tego zupełnie niepoważnego tematu podszedł, ostrzegając czytelników przed grożącym im ze strony krwiożerczych wentylatorów niebezpieczeństwem.

W kraju w którym uczniowie spędzają 10-12 godzin dziennie w ławkach szkolnych przerabiając dwukrotnie ten sam materiał (w szkole publicznej, oraz następnie w prywatnych akademiach), w którym wydatki na edukację biją na głowę Polskę i inne kraje OECD, a blisko 90% absolwentów szkół średnich kontynuuje naukę na wyższych uczelniach, a w którym jednak mity, wierzenia i miejskie legendy maja większa silę przebicia niż naukowe fakty, nic w zasadzie nie jest w stanie mnie już zdziwić.

 

Specyfika koreańskiego konsumenta

Wielkie sieci supermarketów, które obecne są na koreańskim rynku od zaledwie 18 lat, zaczęły wprowadzać coraz szerszą gamę towarów importowanych, a coraz większa klasa średnia szybciej niż inne zmienia przyzwyczajenia i dokonuje zakupów zagranicznych produktów. Koreańczycy jednak są dumni z ich jednorodności etnicznej kraju, a wartości konfucjańskie, maja ogromny wpływ na ich tożsamość grupową i harmonię społeczna. Fakty te powinny być brane pod uwagę przy brandingu oraz w pracy, przez specjalistów od marketingu. Powyższe cechy maja ogromny wpływ na zachowania koreańskich konsumentów, którzy dokonują zakupów na podstawie ich zarówno indywidualnych, jak i grupowych tożsamości. Aby odnieść sukces na rynku koreańskim, specjaliści od marketingu powinni dobrze zrozumieć charakterystyczny dla Korei „My / Ja” model.
W krajach zachodnich, subtelna krzywa wzrostu i spadku popularności określa masowy rynek produktów konsumpcyjnych. Konsumenci nabywają produkty dostosowane do ich indywidualnej tożsamości, tak wiec są oni bardziej ostrożni w przyjmowaniu nowego produktu lub marki, ale kiedy już się zdecydują, ich lojalność jest w miarę trwała. W Korei, cykl życia produktu jest znacznie krótszy. Popularność nowego produktu lub marki w sprzedaży może charakteryzować się nagłym, szybkim wzrostem, jednakże również często następuje po nim szybki spadek.

Koreańscy konsumenci

Koreańscy konsumenci indywidualni nabywają towary, przynajmniej częściowo, celem dostosowania się do wzorców grupy. Kiedy kupują Mercedesa, wszyscy chcą kupić Mercedesa. Gdy przerzucają się na Lexusa, wszyscy chcą podążać ich śladem. W rezultacie, rynek produktów niszowych jest mniejszy w Korei niż krajach Zachodu i może być trudno przewidzieć, które produkty konsumenci zdecydują się nabywać w następnej kolejności.
W krajach zachodnich konformizm nie wywiera tak dużego wpływu na zachowania konsumentów, którzy często poszukują produktów i marek, które będą odróżniać ich od innych w społeczeństwie. Jednakże, dla koreańskich konsumentów, podążanie zgodnie z dominującymi trendami, może być satysfakcjonującym potwierdzeniem tożsamości zbiorowej. Dlatego tez, większość luksusowych samochodów sprzedawanych w Korei jest czarna, a inne w przytłaczającej większości białe lub srebrne, koreańskie osiedla mieszkaniowe niewiele odróżniają się od siebie w architekturze, Koreańczycy ubierają się niemalże identycznie, strzygą w podobny sposób, a mniej niż pół tuzina filmów rocznie zgarnia 90% przychodów.
Nie do końca jednak należy traktować Koreańczyków jak niemyślące automaty. Duża część decyzji podejmowanych przez konsumentów jest bezwzględnie związana z identyfikacja i tożsamością grupowa i do nich należy zaliczyć kupowanie domów, samochodów, alkoholu, czy tez wybór miejsc rozrywki. Alternatywnie, istnieją jednak takie dziedziny w których Koreańczycy wykazują pewne cechy indywidualne, w szczególności w przypadku zakupu produktów spożywczych, takich jak np. piwo, słodycze, czy kawa. Wg. koreańskich ekspertów od marketingu, strategia która umiejętnie będzie balansować pomiędzy tymi dwoma stylami zachowań i stymulować w klientach bodźce ukierunkowujące ich na “My i Ja” model, może przynieść w Korei najlepsze efekty.

System opieki zdrowotnej w Korei cz.1 – ochrona zdrowia psychicznego

Pewien czas temu odwiedziła nas w domu znajoma żony, wraz ze swoim 7-letnim synem. Zaraz na początku ich wizyty można było dostrzec liczne werbalne i ruchowe tiki dokuczające chłopcu, które wyraźnie wskazywały na syndrom Tourett’a. Zaleciłem jej, by wraz z synem udała się do lekarza, by ten zdecydował w jaki sposób można chłopcu pomóc. Matka dziecka jednakże wykazała dużą niechęć do podjęcia leczenia chłopca. Jej powodem jak się okazało, była obawa, iż chłopiec zostanie zakwalifikowany jako psychicznie chory i w przyszłości napotka w związku z tym poważne problemy natury społecznej. Prosiła mnie, bym pomógł jej uzyskać dostęp do lekarza w amerykańskiej bazie wojskowej, byle tylko uniknąć kontaktu z koreańską służbą zdrowia psychicznego. Jej determinacja zadziwiła mnie. Po wielu namowach, zdecydowała się w jednak udać z chłopcem do lokalnej kliniki. Po kilku tygodniach dowiedziałem się, iż chłopiec został wysłany do dziecięcego psychologa. Podczas ich kolejnej wizyty postanowiłem wypytać mamę dziecka jak przebiega psychoterapia. Okazało się, iż pani psycholog zdecydowała się zastosować wysoce kontrowersyjną metodę psychoterapii, zwana terapią odzyskiwania pamięci. Stwierdziła ona, że dziecko wyparło do podświadomości negatywne i bolesne zdarzenia z przeszłości, które teraz powodują u niego zaburzenia natury neurologicznej. Pojęcie wyparcia, którego autorstwo powszechnie przypisuje się Zygmuntowi Freudowi, jest jednym z głównych pojęć psychoanalizy, ale przez dużą część specjalistów uważane za pseudonaukę. Terapia odzyskiwania pamięci, ma pomóc wydobyć na powierzchnię świadomości wyparte z niej wcześniej zdarzenia, co znów – według zwolenników tej metody – ma pomóc pacjentom w odzyskaniu równowagi psychicznej. Stosowanie tej terapii na osobach dorosłych staje się coraz bardziej kontrowersyjne, ale próba leczenia nią siedmiolatka to już szarlataństwo.* Nie pozostało mi nic innego, jak tylko poprosić kobietę, by dla dobra dziecka zrezygnowała z usług pani psycholog. Cała ta przygoda zachęciła mnie jednak, do głębszego przyjrzenia się kondycji psychologii i psychiatrii w Korei.

Zygmunt Freud

Korea Południowa nie posiada dobrze rozwiniętego pojęcia chorób psychicznych, w szczególności tych, które zakwalifikowane zostały do grupy zaburzeń uleczalnych. Zachodni, terapeutyczny model oparty na staraniach uleczenia pacjenta i przywrócenia go zdrowego do życia w społeczeństwie, oraz ochronie jego praw nie został jeszcze w Korei wdrożony. Kolejnym problemem jest dyskryminacja, napiętnowanie i brak poszanowania osób chorych i niepełnosprawnych psychicznie, którzy często spotykają się ze strachem i uprzedzeniami ze strony innych ludzi, reakcjach często opartych na fałszywych przekonaniach na temat chorób psychicznych. Etykieta „świr” (미친) niesie ze sobą często bardzo poważne implikacje, oraz izolację społeczną. Wielu też z tych, którzy zdecydowali się podjąć leczenie, sklasyfikowanych zostało jako ciężko chorzy i zamknięci w szpitalach psychiatrycznych.

Doktor Daniel Fisher, amerykański psychiatra, który na zaproszenie Krajowej Komisji Praw Człowieka (국가인권위원회) odwiedził w 2006 roku Koreę Południowa zawarł wyniki swoich obserwacji w artykule zatytułowanym Recovering Humanity in South Korea: Nothing About Us Without Us. Według doktora Fishera w Korei Południowej w dalszym ciągu funkcjonuje system instytucji, który w Stanach Zjednoczonych jest uznawany za przestarzały od co najmniej 40 lat, a osoby z zaburzeniami psychicznymi są traktowane jako ludzie gorszej kategorii. Wizytował on m.in. usytuowany na peryferiach Seulu szpital Yongin i był wstrząśnięty tym, co zobaczył. Model psychiatrii praktykowany w Korei Południowej odzwierciedla hierarchię konfucjanizmu, co w istocie oznacza, że ojciec ma przywilej przyznawać prawa (lub je odbierać) członkom swojej rodziny wedle własnego uznania. Przykładowo jedna z kobiet została wysłana do szpitala przez swojego męża, ponieważ ten uznał, że jej decyzja o zmianie religii kwalifikuje ją do leczenia psychiatrycznego. O zgrozo, psychiatrzy zgodzili się z amatorska diagnozą jej męża i zdecydowali się umieścić kobietę na dwa miesiące w odosobnieniu. Inny, młody człowiek, został osadzony w zakładzie na 12 miesięcy za to, iż podczas kłótni z ojcem swoje argumenty zdecydował się w złości wykrzyczeć. Wielu pacjentów tego szpitala całymi dniami włóczy się po placówce, ze względu na brak opieki i inicjatywy ze strony personelu szpitala. Jedną z terapii stosowanych w Szpitalu Yongin jest terapia elektrowstrząsowa (ECT). Polega ona na przepuszczeniu przez mózg pacjenta prądu elektrycznego o napięciu do 450 V i natężeniu do 0,9 A. Ta kontrowersyjna metoda stosowana w latach pięćdziesiątych ubiegłego stulecia powoli odzyskuje popularność i w samych Stanach Zjednoczonych, jednakże, w Korei szpitale wykonują terapię elektrowstrząsową bez znieczulenia, co prowadzi do licznych złamań kości. Doktor Fisher stwierdził, iż niezwykle łatwo jest w Korei zostać sklasyfikowanym jako osoba z poważnymi zaburzeniami i umieszczonym w zamkniętym oddziale psychiatrycznym, natomiast powrócić do życia w społeczeństwie jest niezmiernie trudne. Wg. niego warunki panujące w szpitalu Yongin są nieludzkie.

Terapia elektrowstrząsowa

Światowa Organizacja Zdrowia (The World Health Organization Assessment Instrument for Mental Health Systems) w swoim raporcie z 2006 r. wyszczególniła liczne ograniczenia i wady systemu ochrony zdrowia psychicznego w Korei Południowej:
Koreański system ochrony zdrowia psychicznego powinien podjąć wysiłki celem poprawy działania całego systemu, aby stal się bardziej nowoczesny i skuteczny. Przykładowo, średni czas oczekiwania na miejsce w szpitalu psychiatrycznym jest zbyt długi, a odsetek przymusowych hospitalizacji jest zbyt wysoki w porównaniu do krajów rozwiniętych. Ponadto, opieka psychiatryczna jest zbyt zinstytucjonalizowana, powstaje niewiele lokalnych ośrodków, oraz ośrodków dla dzieci i młodzieży. Pomimo, że Korea posiada wystarczająca liczbę specjalistów w dziedzinie zdrowia psychicznego, system zdrowia psychicznego w Korei nie jest zintegrowany z powszechnym systemem opieki zdrowotnej. Postępujące rozdzielanie się obu systemów przyczynia się do zwiększenia w społeczeństwie piętnowania ludzi niepełnosprawnych. **

Problemy związane ze zdrowiem psychicznym oraz problemy dotykające godności człowieka istnieją oczywiście również w innych krajach wysoko rozwiniętych, jednakże w Korei nabierają one nieproporcjonalnych rozmiarów ze względu na mechanizmy społeczne i kulturowe kształtujące postawy prowadzące do dyskryminacji i tworzące stereotypy, oraz silne tendencje w społeczeństwie do piętnowania zachowań niemieszczących się w ramach powszechnie akceptowanych i obowiązujących.
Do tematu zdrowia w Korei powrócę jeszcze w kolejnych postach. ***


* Czytelników zainteresowanych tematem odsyłam do poniższych, interesujących pozycji książkowych:
Tomasz Witkowski – Zakazana psychologia, Biblioteka moderatora, Taszów, 2009
William Kirk Kilpatrick – Psychologiczne uwiedzenie – W drodze, Poznań 2007
Paul C. Vitz – Psychologia jako religia – Oficyna Wydawnicza Logos 2002

** World Health Organization 2006, WHO-AIMS Report on Mental Health System in Republic of Korea: A report of the assessment of the mental health system in Republic of Korea using the World health organization – Assessment Instrument for Mental Health Systems (WHO-AIMS), World Health Organization website

*** Interesujący wpis dotyczący nałogu palenia wśród Koreańczyków napisany przez mieszkającą w Seulu Polkę można znaleźć pod poniższym adresem.

http://cyntya.blog.pl/font-size822148221-face8221verdana8221-color8221151b8d8221izaslona-dymnaifont,15135788,n

Południowo-koreańskie sieci hipermarketów

E-mart - Największa sieć supermarketów, o wyłącznie koreańskim kapitale, posiadająca 127 wlanych placówek handlowych w całej Korei. E-mart należy do grupy Shinsegae, znanej głównie z sieci domów towarowych i największego na świecie centrum handlowego otwartego w zeszłym roku w portowym mieście Busan. W roku 2006 przejęli 16 placówek należących do Wal-Mart, który jeszcze w tym samym roku wycofał się z Korei. Wcześniej, bo już w roku 1997 energicznie weszli na rynek chiński. Otworzyli 25 placówek, planując kolejne 25 przed rokiem 2012, jednakże plany podboju świata już na starcie okazały się źle przygotowane i wdrażane. E-mart China zaczyna przynosić straty i zeszły rok zamknął się stratami rzędu 60 mln dolarów. E-mart skupił się głównie na metropoliach, takich jak Pekin i Szanghaj, w których rywalizacja marketów jest zaciekła.

Homeplus - Brytyjsko-koreańska sieć supermarketów. Właścicielem 94% akcji jest Tesco, pozostała część należy do firmy Samsung. W tej chwili Homeplus posiada 113 marketów w Korei, w dwóch formatach, hipermarkety, oraz tzw. ekspresowe sklepy spożywcze. Według Financial Times, Korea jest Tesco największym rynkiem zagranicznym.

Homeplus

Lotte Mart - Posiadają w Korei 85 placówek. W roku 2007 weszli na rynek chiński i obecnie są tam właścicielami 78 placówek, w Indonezji 19 oraz 2 w Wietnamie. W Chinach zastosowali inną strategię niż Emart i okazała się ona strzałem w dziesiątkę. Ze względu na dużą konkurencje w największych miastach, skupili swoja aktywność na mniejszych miejscowościach. Przejęli 65 placówek lokalnej sieci Times i radzą sobie całkiem dobrze. Lotte Mart dostosowało swoją strategię do lokalnego rynku i potrzeb jego klientów. Zeszły rok przyniósł im w Chinach 12.5 mln dolarów zysku. Lotte Mart należy do grupy Lotte – japońskiej firmy kontrolowanej przez koreańską rodzinę. Kilka miesięcy temu przejęli Wedla od Kraft Food.

Hyundai - należy do grupy Hyundai Department Store Group i prowadzi siec marketów w 11 własnych domach towarowych. W przeciwieństwie do powyższych 3 sieci, skupia się głownię na drogich towarach z górnej półki, a zakupy w ich sklepach dokonują w głównej mierze kobiety z klasy średniej.

Costco - Amerykańska sieć hurtowni (tzw. cash and carry) dla przedsiębiorców, ale w Korei także obcokrajowców, oraz Koreańczyków zaopatrujących się w zazwyczaj trudno dostępne w Korei zachodnie produkty spożywcze. Costco jest największą samoobsługową siecią hurtowni w Korei. Posiadają 7 placówek, po jednej w siedmiu głównych miastach. Duża część towarów jest w Costco sprzedawana pod marką Kirkland Signature – house brand należący do Costco. Płatności za artykuły dokonywać można wyłącznie gotówką, lub karta kredytowa Samsung. W Azji, poza Koreą, posiadają również 9 placówek w Japonii oraz 6 na Tajwanie.

Costco w Seulu

Dongdaemun – giełda tkanin w Seulu

W samym sercu stolicy Korei Południowej, Seulu, w chybotliwym i obskurnym budynku, zlokalizowanym wzdłuż popularnego wśród mieszkańców miasta i turystów strumienia Cheonggyecheon, mieści się największa w Korei i jedna z największych w tej części Azji giełda tkanin Dongdaemun (동대문 종합시장). Sam budynek, z zewnątrz przypominający ogromna halę fabryczną, wyróżnia się co najwyżej swoja brzydotą. Na pięciu pietrach, z których każde powierzchnią dorównuje boisku piłki nożnej, mieszczą się setki butików – mikro-hurtowni, w których znaleźć można najnowocześniejsze wyroby włókiennicze przywiezione prosto z lokalnych fabryk – tkaniny, dzianiny, koronki, watoliny, podszewki, włókniny, ale również galanteria plastikowa i metalowa, guziki, nici szwalnicze, taśmy, pasmanteria, zamki błyskawiczne, igły, artykuły do wykroju i wiele innych. Setki wąskich alejek, niczym w labiryncie kreteńskim, szybko mogą wchłonąć i zdezorientować kupujących, którzy zdumieni ogromem i różnorodnością towarów, zapomną o przemijającym czasie, o którym dopiero bolące od pokonanych kilometrów nogi im przypomną.

Dongdaemun

Surowe twarze paru tysięcy sprzedawców już z góry uprzedzają, iż nie zamierzają oni marnować czasu dla detalistów szukających ładnej tkaniny na nową koszulę, bluzkę lub spódnicę. Z takimi osobami, nie tylko nie podejmą rozmów i nie pożegnają uśmiechem, ale mogą i czasami na odchodne rzucić w ich kierunku popularnym koreańskim przekleństwem. Interesują ich niemalże wyłącznie klienci kupujący całe bele materiałów i płacący z góry gotówką. Jednakże dla tych, których szorstcy i pozbawieni ogłady sprzedawcy nie zniechęcą od robienia zakupów, wybór produktów może być oszałamiający. Czego tylko dusza mistrza igły zapragnie – materiały na bluzki, żakiety i garsonki, tkaniny skóropodobne, kaletnicze, dekoracyjne, bawełniane i satynowe, ortaliony, polar, sztruks, mikrofibry, tafty, dzianiny na odzież sportowa i wiele innych, w przebogatej palecie kolorów i wzorów.

Dongdaemun

http://picasaweb.google.com/Orientpol/DONGDAEMUNGieDaTkaninWSeulu#

Koreański przepis na sukces

W ostatnią sobotę wraz z żoną postanowiliśmy spędzić czas przy stole pingpongowym. Udaliśmy się więc do pobliskiego klubu sportowego, których w samym Seulu jest prawdopodobnie więcej niż w całej Europie Środkowej. Niemalże wszystkie stanowiska na dużej sali były zajęte przez Koreańczyków reprezentujących każdą grupę wiekową – od dzieci trenujących ten sport, by w przyszłości zdobywać dla swojego kraju kolejne medale olimpijskie, po emerytów, którzy swoją sprawnością fizyczną zadziwić (i zawstydzić) mogą niejednego młodzieńca. Wszyscy oni ubrani byli w stroje identyczne z tymi, które na co dzień noszone są na sali treningowej przez profesjonalnych tenisistów stołowych – odpowiednie obuwie, spodenki i koszulki. Piją również wodę z drogich bidonów, używają najlepszych rakietek. Grupy przyjaciół inwestują w stroje identycznego wzoru i koloru, by w ten sposób wyróżnić się od pozostałych grup.

Chang Geol, szwagier mojej żony, wraz z grupa przyjaciół i znajomych regularnie w każdą sobotę gra w popularna siatkonogę. Za jego namową udałem się z nim kilka tygodni temu do parku, by wziąć udział w treningu i zawodach. W końcu piłce nożnej poświeciłem w przeszłości tysiące godzin, byłem zazwyczaj w czołówce najlepszych zawodników w szkole i poza nią i choć po raz ostatni miałem okazję kopnąć piłkę kilka lat temu, to jednak codzienny jogging i ćwiczenia sprawnościowe utrzymują moja kondycje i sprawność fizyczna na wysokim poziomie. Myśli więc moje tworzyły już obraz Koreańczyków zachwyconych moją grą i umiejętnościami technicznymi. W końcu grać miałem z osobami zaawansowanymi wiekiem, często starszych ode mnie i o 20 lat… Pomimo tylu lat spędzonych w Korei, po raz kolejny jednak nie doceniłem mieszkańców tego kraju. Ci, często starsi panowie stroją się jak profesjonaliści i okazało się, iż także niewiele umiejętnościami im ustępują, podziw zagościł więc tylko i wyłącznie na mojej twarzy. Ponownie, jak i w przypadku tenisistów stołowych, ci ludzie całkowicie oddają się swojej ulubionej dyscyplinie. Wcześniej nie zdawałem sobie nawet sprawy, iż firmy sportowe produkują specjalne obuwie dla miłośników kopania piłki nad siatka. Oczywiście, ja okazałem się być jedynym grającym w „zwykłych” obuwiach sportowych. Identyczne zaangażowanie można zauważyć wśród tysięcy cyklistów, codziennie pokonujących na swoich kosztownych rowerach, pojedynczo lub grupami, dziesiątki kilometrów po drogach rowerowych wybudowanych wzdłuż rzeki Han, czy miłośników wspinaczki, zdobywających licznie rozsiane wokół, jak i w samym Seulu szczyty górskie. Ci pierwsi wyglądają niczym klony Zenona Jaskuły w czasie jego startów w Tour de France, drudzy przypominają wyglądem Kingę Baranowską zdobywającą szczyt Annapurny. Jakiekolwiek sporty Koreańczycy zdecydują się uprawiać, będą do nich podchodzić w sposób profesjonalny.

Czyż można się więc dziwić, iż koreańscy sportowcy przez ostatnie lata zdążyli już przyzwyczaić (i prawie uzależnić) swoich fanów do worków medali, które niemalże cyklicznie przywożą ze sobą z największych imprez sportowych? To nie tylko ich zaangażowanie i długie godziny spędzone na sali treningowej, ale także wsparcie rodziców, w szczególności mam, oraz trenerów, a także koreańskiego rządu oferującego rozmaitego rodzaju granty dla najzdolniejszych i najciężej pracujących sportowców.

Jang Mi Ran

Koreańczycy lubią siebie widzieć jako naród wybrany, Izraelici Dalekiego Wschodu. Wielu z nich uważa iż Korea jest krajem błogosławionym, o czym można się przekonać już na seulskim lotnisku Kimpo, gdzie nad wyjściem z lotniska widnieje napis sugerujący boskie pochodzenie kraju. Wielu z nich, a także niektórzy obcokrajowcy mieszkający w Korei, twierdzi, iż to szczególnego rodzaju wrodzone zdolności cechujące wyłącznie ich grupę etniczną, oraz uwarunkowania genetyczne predysponują Koreańczyków do ponadprzeciętnych wyników sportowych (i nie tylko sportowych). Nic bardziej błędnego i tendencyjnego, jednakże takie mity wciąż dominują w wierzeniach wielu Koreańczyków. Powodami ich dominacji w wielu dziedzinach sportowych jest całkowite zaangażowanie w prace i trening, pełne skupienie uwagi na wykonywanej pracy, skłonność do podejmowania ryzyka, ogromna determinacja i wola zwycięstwa, motywująca do zwiększonego wysiłku konkurencja wewnątrzgrupowa, oraz, o czym wspomniałem wcześniej, wsparcie jakie otrzymują ze strony rodziny, instytucji lokalnych, rządu. Pewną role odgrywają również cechy psychiczne Koreańczyków, takie jak wrażliwość charakteru, niepewność oraz nabyte przez stulecia kompleksy. Te same przymioty są odpowiedzialne za niespotykany wzrost gospodarczy, który w zaledwie kilkadziesiąt lat z jednego z najbiedniejszych krajów na świata, z dochodem $82 na mieszkańca w roku 1960, przekształcić te niewielkie państwo azjatyckie w gospodarczego tygrysa, czwartą gospodarkę Azji, piętnastą świata, a także za pęd do nauki i modernizacji.

Zresztą sport, nauka czy gospodarka nie są jedynymi dziedzinami, którymi Koreańczycy pragną podbić świat. Po Amerykanach, Koreańczycy stanowią już drugą, najbardziej liczna na świecie grupę chrześcijańskich misjonarzy i są znani między innymi z tego, iż maja odwagę (lub jeśli kto woli, lekkomyślność) ewangelizować w najbardziej niebezpiecznych rejonach świata. Znam osobiście liczne grupy Koreanek, kobiet które ewangelizują w krajach, w których ewangelizacja i prozelityzm są zabronione. Moja 75-letnia, pełna energii i hartu ducha znajoma, wraz z dużą grupą przyjaciółek z kościoła wyjechały niedawno na tydzień do Maroka, inna znów, w grupie dwuosobowej, na kilka dni do Turkmenistanu, obie celem ewangelizacji tubylców. W ich przypadkach obyło się bez kłopotów, niestety w innych kończyło się mniej szczęśliwie. Dopiero dwa dni temu została zwolniona z wiezienia w Libii, po kilkumiesięcznym w nim pobycie dwójka koreańskich misjonarzy, wbrew prawu ewangelizująca w tym kraju. Ewangelizacja w Afganistanie kilka lat temu skończyła się tragiczna śmiercią jednego z misjonarzy, porwanego i następnie brutalnie zamordowanego przez grupę uzbrojonych Talibów. Koreańczyków jednak, jak lawinę śniegu, nic nie wydaje się być w stanie zatrzymać. Jak już podejmą decyzje, to zrobią co w ich mocy by plan został zrealizowany. Jeśli zdecydują się poświecić jakiemuś celowi swój czas, energię, pieniądze to będą chcieli to zrobić nie tylko jak najlepiej potrafią, ale koniecznie lepiej niż inni.

Grupa misyjna na Afganistan

(Nie)równość płci

Koreanki zatrudnione na pełny etat zarabiają przeciętnie o 38 procent mniej niż mężczyźni – wynika z danych Organizacji Współpracy Gospodarczej i Rozwoju (OECD). W Korei różnica ta jest aż ponad dwukrotnie większa od średniej OECD, która wynosi 17,6 %, przy czym analitycy uważają iż przy większej niż obecnie grupie Koreanek aktywnych zawodowo, ta różnica byłaby jeszcze bardziej okazała. OECD umieściła Koreę na ostatnim miejscu rankingu, zaraz za niewiele lepiej spisującą się Japonią.

Przyczyn tego zjawiska należy upatrywać w tradycyjnych stereotypach oraz problemach kobiet w pogodzeniu pracy z życiem prywatnym, gdzie zwyczajowo im właśnie przypada większość obowiązków. Kobiety pracują często w sektorach państwowych (administracja, edukacja, ochrona zdrowia) gdzie średnie płace są niższe niż w „męskich” branżach, a w dodatku zajmują często niższe, a więc gorzej płatne stanowiska, pomimo tego iż stanowią grupę lepiej wykształconą. W Korei, społeczeństwie wciąż zdominowanym przez mężczyzn, kobiety muszą pokonywać wiele dodatkowych trudności by uzyskać i utrzymać prace. Są często ostatnie pośród zatrudnianych i pierwsze wśród zwalnianych.

Korea uplasowała się na 115 pozycji spośród 134 krajów sklasyfikowanych w dorocznym raporcie Światowego Forum Ekonomicznego (The World Economic Forum) na temat równości kobiet i mężczyzn. Korea otrzymała notę 0.615, znacznie mniej od przewodzącej w rankingu WEF z nota 0.828 Islandii. Światowe Forum Ekonomiczne bada różnice w traktowaniu kobiet i mężczyzna za pomocą wskaźnika Gender Gap Index. W raporcie porównującym szanse kobiet i mężczyzn na świecie uwzględniono cztery obszary działania:

- aktywność gospodarczą i możliwości na rynku pracy (poziom wynagrodzeń i dostęp do wysoko-wykwalifikowanych zawodów),

- możliwości edukacyjne (dostęp do podstawowej i wyższej edukacji),

- uczestnictwo w polityce (reprezentacja płci w strukturach decyzyjnych władzy),

- zdrowie i spodziewana długość życia.

Korea zajęła czołową pozycję w podkategorii długowieczność w dziedzinie zdrowia, jednakże w pozostałych kategoriach otrzymała bardzo słabe oceny i znalazła się poza pierwszą setką wszystkich sklasyfikowanych państw. Spośród państw azjatyckich najwyżej sklasyfikowane zostały Filipiny, Sri Lanka i Mongolia. Korea Południowa wraz z Pakistanem zajęły wstydliwe ostatnie miejsca.

Przemiany społeczne w Korei Południowej cz.2 – samobójstwa

Choi Jin-sil, najbardziej popularna, oraz według wielu najlepsza koreańska aktorka, oraz jej brat, Choi Jin-young, którego profesją podobnie jak i jego siostry było aktorstwo, popularna piosenkarka U-Nee, kolejni aktorzy Ahn Jae-hwan i Jung Da-bin, była głowa państwa Roh Moo-hyung, modelka Chanel Daul Kim, aktor najbardziej jak dotychczas popularnej koreańskiej telenoweli „Zimowa Sonata” Park Yong-ha, prezydent korporacji Hyundai Chung Mong-hun, oraz wielu innych których nazwiska pominę. Tym co łączy te wszystkie osoby jest to, iż zdecydowały się skrócić swoje, zazwyczaj jeszcze niedługie życia.

W Korei blisko 40 osób dziennie decyduje się na podjęcie tak drastycznych kroków i popełnia samobójstwa. W ciągu zaledwie ostatniej dekady w tym blisko 50-milionowym kraju poziom samobójstw wzrósł dwukrotnie i jest już najwyższy pośród najbardziej uprzemysłowionych krajów świata. Korea Południowa jest dodatkowo jednym z nielicznych spośród tych wszystkich krajów, którego poziom samobójstw wciąż rośnie. Długie godziny pracy, krótki sen, wypalenie i ogromny stress, niezdrowa rywalizacja, oraz niepraktyczne metody zarządzania stresem i emocjami maja bardzo duży wpływ na tak wysoki ich poziom. Dodatkowo kulturowe tabu które uniemożliwia ludziom dzielić się ze swoimi problemami natury psychicznej, lub tez ich bagatelizowanie przez rodzinę i znajomych utrudnia nieść pomoc tym ludziom którzy jej najbardziej potrzebują. Słowo „psycholog” ma bardzo negatywna konotacje w świadomości społecznej i nikt nie chce być zakwalifikowany jako chory umysłowo, gdyż nawet najmniejsze psychiczne zaburzenia kojarzą się w Korei z ciężką patologią. Dlatego też osoba która doświadcza depresji unika jakiegokolwiek kontaktu z psychologiem bojąc się zaszufladkowania i społecznego ostracyzmu.

Samobójstwa są główna przyczyną zgonów ludzi młodych, pomiędzy 20 a 40 rokiem życia, a czwartą przyczyną śmierci pośród całego społeczeństwa, po nowotworach, wylewie oraz chorobach serca. Jednakże to samobójstwa popularnych ludzi świata filmu, estrady, polityki i biznesu powodują szczególnie poważne społeczne konsekwencje, w krótkim okresie czasu znajdując rzesze naśladowców. Występuje tutaj psychologiczne zjawisko powtarzalności samobójstw, tzw. efekt Wertera. Śmierć Choi Jin-sil spowodowała iż blisko 700 młodych ludzi targnęło się na swoje życie, głownie w ten sam sposób, w jaki odebrała sobie życie ta popularna aktorka – przez powieszenie.

Kolejnym i zupełnie nowym zjawiskiem w Korei Południowej są samobójstwa zbiorowe. Zaledwie w zeszłym miesiącu 5 młodych ludzi, cztery kobiety i mężczyzna została znaleziona martwa w samochodzie, zabita przez toksyczne opary z płonących brykietów węgla, celowo przez nich w pojeździe umieszczone. Cała piątka poznała się wcześniej w internecie, a na miejscu samobójstwa pozostawiła zapisaną na kartce papieru informację, iż wraz z brakiem nadziei i marzeń życie straciło dla nich sens. Jeden z koreańskich ekspertów od zdrowia psychicznego stwierdził, że główną przyczyną problemów mentalnych Koreańczyków jest przepaść jaka dzieli szybko rosnący w kraju materializm od społecznej dojrzałości, które to cechy powinny rosnąc ramię w ramię. Dodał również, iż spędzający cały dzień w pracy rodzice nie tylko nie mogą poświęcać swojego czasu dzieciom, ale również czując się winnymi zaniedbań rodzicielskich rozpieszczają i psują swoje, dziś najczęściej jedynaki, które z czasem wyrastają na egocentrycznych i nie radzących sobie w społeczeństwie opartym na współzawodnictwie młodych ludzi.


Inna grupa ludzi, wśród której poziom samobójstw wzrósł drastycznie, a która w szczególności niekorzystnie odczuła szybko postępujące zmiany społeczno-ekonomiczne to ludzie starsi. W tym przypadku przyczyną wg. lokalnej prasy są zmiany chorobowe, bieda, przemoc w rodzinie oraz poczucie obciążenia dla swoich, dorosłych już dzieci, z którymi ludzie starsi w Korei wciąż najczęściej wspólnie żyją. Do innych przyczyn wciąż rosnącej grupy ludzi popełniających samobójstwa zaliczyć należny również słabnące więzi społeczne i rodzinne, oraz uzależnienia od zdobyczy techniki.

Page 1 of 3123»
Szkoła Języków Orientalnych

Księgarnia Amazon

Google

Informacje